ORGANIZACJA POLECANE

Rodzinna organizacja na wakacjach – pełen luz czy plan dnia?

Jak się zorganizować na wakacjach? A może… w ogóle? Co wybierasz – pełen luz czy jednak plan dnia i odhaczanie punktów z listy to do?

Gdy wspomniałam o tym, że moje dzieci niezależnie od pory roku chodzą spać o 20, nie sądziłam, że wbijam kij w mrowisko. Dostałam różne komentarze i wiadomości, od wirtualnych piąteczek po… oskarżenia, że odbieram dzieciom dzieciństwo! ;) Wydało mi się to trochę zabawne, choć myślę, że powodem takich komentarzy jest niezrozumienie i dorabianie sobie kontekstu, którego nie ma. Ale o tym za chwilę. Sam temat letniej, wakacyjnej rodzinnej organizacji jest bardzo ciekawy, więc postanowiłam się nim zająć.

1

Lato vs. wakacje

Zanim przejdę do konkretów, chciałabym doprecyzować jedną rzecz – czym innym są wakacje, a czym innym lato. Wiem, że to banalne, ale wiele osób zapomina, że dzieci w wieku przedszkolnym nie zawsze mają dwa i pół miesiąca wakacji ;) Nasze przedszkole w tym roku jest zamknięte jedynie przez dwa tygodnie, więc, gdybym chciała, dokładnie tyle mogłabym nie posyłać do niego dzieci. I nie byłoby w tym niczego złego. Moje dziewczynki kochają swoje przedszkole (Tosia ma tam zerówkę), chodzą tam w podskokach i wcale im się nie dziwię – koleżanki, koledzy, ciekawe zajęcia, warsztaty, niespodzianki, fajne ciocie.

Latem, gdy moje dzieci chodzą do przedszkola, nasz rytm dnia w tygodniu wygląda bardzo podobnie jak w innych porach roku. Po powrocie z przedszkola jest czas na zabawę w domu, na placu zabaw, oglądanie bajki. O 19 kąpiel, potem kolacja, wieczorne czytanie i ok. 20 zwykle już śpią. Więcej o naszym systemie pisałam tutaj:

Przeczytaj: Jak uśpić dzieci o 20 i mieć wolny wieczór?

Z różnych względów jednak przedłużyliśmy dziewczynkom wakacje, dlatego wypracowaliśmy nowy, wakacyjny system organizacji. Choć w sumie „system” to za dużo powiedziane ;)

Nasza rodzinna wakacyjna organizacja

Na wakacjach uczę się odpuszczać. Nie jest to dla mnie łatwe, bo trudno zrezygnować z rzeczy, które się wypracowało ze świadomością, że za kilka tygodni trzeba będzie do nich wracać. No ale wakacje rządzą się swoimi prawami! ;)

Pełny luz czy plan dnia?

Pierwszą rzeczą, którą odpuszczam na wakacjach jest plan dnia :) Gdy dzieci nie chodzą do przedszkola, a ja nie muszę pracować, nie jest dla mnie tak ważna kolejność codziennych czynności i rutyna, która jest zbawienna, gdy łączę opiekę nad dziećmi z pracą zawodową.

Przeczytaj: Moje sposoby na lepszą organizację pracy na home office z dziećmi

Pełen luz się jednak u nas nie sprawdza. Dzieci są na tyle małe, że potrzebują pewnych stałych punktów. Są spokojniejsze, bardziej zaangażowane i chętne do współpracy. Pełen luz oznacza u nas marudzenie, rozdrażnienie i ciągłe kłótnie między dziewczynkami. Dlatego organizuję im różne atrakcje, zajęcia, małe „projekty”. Gramy w gry, układamy klocki, bawimy się. To nie musi być nic wielkiego. Oczywiście daję im się też trochę ponudzić, bo z nudy powstają najfajniejsze zabawy :)

To, co się u nas w zasadzie nie zmienia, to wieczory. Z przedszkolem czy bez moje dzieci około 19 robią się tak zmęczone i śpiące, że przeciągniecie pory szykowania się do spania skutkuje marudzeniem i awanturami o wszystko. Od dawna nie mają drzemek (Helenka przestała spać w dzień, gdy miała 2 lata i 4 miesiące, Tosia miała drzemki do 3,5 lat), więc pod koniec dnia są po prostu zwyczajnie zmęczone i śpiące. Nierzadko koło 18:30 już same pytają, czy kończy się dzień.

Myślę, że warto dbać o to, by ten wieczorny czas był spokojny i miły, nie kojarzył się dzieciom źle. Trzeba jednak też pamiętać, że dzieci są różne. Rodziny są różne. Moje dzieciaki ewidentnie lubią sobie pospać :) A jednocześnie są rannymi ptaszkami – budzą się wyspane między 6 a 7 rano. I dla nas to jest ok.

Co jeszcze odpuszczamy?

Podczas wakacji plan dnia schodzi na dalszy tor, ale to nie jedyna rzecz, którą odpuszczamy. Podczas wolnego od przedszkola pozwalam też na więcej bajek (choć to nie znaczy z automatu, że więcej tych bajek oglądają), więcej lodów, słodyczy, podczas wyjazdów nie mam wyrzutów sumienia, gdy kupię dzieciom cheeseburgery czy shake’a w McDonalds :) Pozwalam na malowanie paznokci, warkoczyka ze straganu, zmywalne tatuaże. I tak dalej – wiesz, co mam na myśli? Wakacje to większy luz, zabawa, zachcianki i bita śmietana na gofrach ;)

A czego NIE odpuszczamy na wakacjach?

Powiem Ci tak, bardzo ważna dla mnie w życiu jest równowaga i nie lubię skrajności. Wspomniany shake w Maku – ok, ale raz na kilka miesięcy. Lody – latem codziennie, ale naturalne, rzemieślnicze, a nie chemiczne świderki. Malowanie paznokci – ok, ale kupuję lakiery na bazie wody dla dzieci. Słodycze – spoko, ale z umiarem… i tak dalej.

O naszej wieczornej rutynie już napisałam kilka słów, dodam jedną rzecz. Na wakacjach nie wszystko da się/chce się zrobić tak samo jak zwykle. Nie zawsze jest tak jak wiemy, że byłoby najlepiej. I to też jest w porządku. Na przykład czasem chcemy zabrać gdzieś wieczorem dzieciaki, mimo że zbliża się pora ich snu. I robimy to, licząc się z konsekwencjami (marudzenie, niewyspanie). Czasem wychodzi średnio, a czasem – powstają najpiękniejsze rodzinne wspomnienia. Bo kiedy ryzykować, jak nie w wakacje? :)

✨✨✨

Jeśli wakacje jeszcze przed Wami, zerknij tutaj:

Najlepsze zabawki do piasku i wody – 15 inspiracji na plażę

Gadżety na plażę – 5 rzeczy, bez których nie idę z dziećmi na plażę


Mogą Ci się spodobać

Brak komentarzy

    Zostaw komentarz