MACIERZYŃSTWO POLECANE

5 błędów, które popełniłam wożąc dzieci w fotelikach samochodowych (Nr 2 – do dziś mi wstyd!)

błędy w przewożeniu dzieci samochodem

Wybór pierwszego fotelika samochodowego dla dziecka był dla mnie bardzo prosty. Drugiego zresztą też. Dziś wiem, że ZBYT prosty. Więcej czasu poświęciłam wyborowi wózka na spacery niż fotelika, który miał zapewnić ochronę mojemu dziecku w razie wypadku. Głupie, prawda? A to dopiero początek moich fotelikowych błędów.

Prawie wszystkie mamy, które znam, popełniają lub popełniały przynajmniej część poniższych błędów, wożąc dzieci w fotelikach samochodowych. Zastanawiam się, dlaczego tak jest, skąd w nas taka niefrasobliwość jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa naszych dzieci? Niewiedza? Poczucie nieśmiertelności? Ignorancja? Myślenie w stylu “to na pewno mnie nie spotka”, “rzadko wożę dzieci samochodem”, “pokonujemy tylko małe dystanse”, “kiedyś wszyscy jeździliśmy bez fotelików i żyjemy”. No tylko właśnie nie wszyscy, ale o tym się nie myśli.

Ja sama nie jestem bez winy i dlatego ten wpis nie jest litanią błędów, które SIĘ popełnia, tylko konkretnymi przykładami błędów, które JA popełniłam. Bo choć teraz piszę o bezpieczeństwie dzieci w samochodach, to musisz wiedzieć, że droga do miejsca, w którym się teraz znajduję, nie była prosta, ani krótka. Zmieniałam swoje podejście do fotelików samochodowych krok po kroku i może zainspiruję Ciebie do zrobienia kolejnego kroku do poprawy bezpieczeństwa dzieci. Choć mam nadzieję, że Ty tych błędów nie popełniasz. Będzie mi jednak bardzo miło, jeśli udostępnisz ten wpis na Fb – może uda się zmienić nastawienie choć jednej osoby.

Ale do brzegu – konkrety!

Błędy w przewożeniu dzieci samochodem – co robiłam źle?

1. Skupiłam się na wyborze wózka, fotelik wzięłam trochę z przypadku

Kompletując wyprawkę dla pierwszego dziecka mocno skupiłam się na wyborze wózka, spędziłam mnóstwo czasu na czytaniu recenzji, rozmowach z innymi mamami, porównywaniu modeli, kilka razy zaciągnęłam męża do sklepu z wózkami, żeby przetestować moje typy.

A fotelik samochodowy? Przede wszystkim zależało mi na tym, żeby pasował do wózka (sic!). Miałam jednak na tyle oleju w głowie, że przejrzałam wyniki testu ADAC fotelików, przeczytałam kilka artykułów i z góry odrzuciłam tzw. “nołnejmy”, czyli standard w wózkach 3w1. Wybór fotelika więc zadecydował o marce wózka (Maxi Cosi), czyli w sumie wyszło nienajgorzej, ale teraz w ogóle nie wiązałabym tych dwóch rzeczy. No i lepiej dopłacić więcej do fotelika samochodowego (ja wzięłam najtańszy model Maxi Cosi) niż kupić wypasiony wózek 😉 Po roku-półtora i tak będziesz marzyła o zmianie wózka na mniejszy, lżejszy model!

2. Zbyt szybko przesadziłam dziecko przodem do kierunku jazdy

Ten punkt uważam za swój największy błąd i najbardziej się tego wstydzę. Wożenie dziecka w foteliku-łupince było niewygodne, w dodatku córka ciągle płakała w samochodzie, nie cierpiała jeździć. Dlatego nie zwlekaliśmy z kupnem drugiego fotelika – zrobiliśmy to w okolicy 13 mż córki. Zdecydowaliśmy się na kupno fotelika, w którym dziecko jeździ przodem do kierunku jazdy. Niestety takie foteliki (FWF) zapewniają dziecku znacznie mniejszą ochronę niż foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy (RWF).

Przy drugim dziecku już tego błędu nie popełniłam – zdecydowaliśmy się na zakup fotelika, w którym dziecko nadal jeździ tyłem do kierunki jazdy (RWF) – i tak co najmniej do 5. roku życia. Oficjalnie więc melduję, że spełniłam swoje postanowienie z wpisu o 5 rzeczach, które (z)robię inaczej przy drugim dziecku 🙂

3. Zimą woziłam dzieci w fotelikach w kurtkach i kombinezonach

Kolejna rzecz, która negatywnie wpływa na bezpieczeństwo dzieci w samochodzie. Zapinanie pasów na grubych czy puchowych kurtkach powoduje, że w razie wypadku powstają niebezpieczne luzy między ciałem dziecka a pasami. Wtedy dziecko może po prostu wypaść z pasów, co potwierdzają crash testy. Grube ubranie, na przykład kombinezon, wymusza też nieprawidłową, zbyt płytką pozycję dziecka w foteliku.

Jak więc wozić dziecko w samochodzie jesienią i zimą? Bez wymówek zdejmujemy dziecku kurtkę i zapinamy w foteliku. Potem możemy je otulić kurtką, kocykiem albo… ponchem! O tym ostatnim już wkrótce napiszę więcej, bo to genialne rozwiązanie!

4. Stosowałam zasadę “2 palce luzu” przy dociskaniu pasów fotelika

Kilka lat temu to był standard – nawet na szkole rodzenia nam powtarzano, że zapinając dziecko w pasy fotelika powinniśmy zostawić luz “na 2 palce”, żeby dziecku było wygodnie. Teraz mówi się: “zapinaj pasy tak mocno, jak kochasz” – czyli bez żadnych luzów. Takie dociśnięcie pasów zapewnia dziecku największe bezpieczeństwo w razie wypadku.

5. Samochód załadowany po dach, a na kolanach tablet…

Wyjazd na dwa dni, a samochód pęka w szwach – znasz to? Dopóki nie wymieniliśmy auta na większe combi, tak wyglądał każdy nasz wyjazd. Na dłuższe trasy (powyżej 2 godzin) zabieraliśmy też ze sobą tablet z bajkami, który córka trzymała sobie na kolanach. Wiadomo, nie przez cały czas podróży – 15 minut, pół godziny, ale to nie ma większego znaczenia. Wypadki nie dostosowują się do naszych planów, zwykle zdarzają się w najgorszych momentach…

W razie zderzenia każdy twardy, nieprzymocowany przedmiot w aucie może stanowić śmiertelne zagrożenie. Dlatego też wszystkie takie rzeczy powinny być schowane w bagażniku, pod fotelem, w schowkach. Jeśli decydujesz się włączyć dziecku bajkę na tablecie lub telefonie, kup specjalny uchwyt lub matę na zagłówek, tak żeby dziecko nie musiało go trzymać w rękach. Jednak zanim włączysz dziecku bajki, wypróbuj inne metody – audiobook, zabawy słowne, miękkie książeczki i zabawki.

Po co mówię o swoich błędach?

Zostając rodzicami, nagle musimy stać się specjalistami w wielu dziedzinach, podejmować ważne decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Otacza nas informacyjny chaos, opinie i rady innych ludzi z naszego otoczenia i specjalistów wzajemnie się wykluczają, czas się kurczy, a budżet nie jest z gumy. Łatwo wtedy podjąć złą decyzję, jednak uważam, że błędy są po to, żeby się na nich uczyć i iść dalej. Dziś opowiedziałam Ci o błędach, które ja popełniłam w temacie fotelików samochodowych. Z powodu niektórych do dziś mi głupio, jednak mówię o tym głośno w nadziei, że Ty nie popełnisz moich błędów. Albo Twoi znajomi – dlatego udostępnij proszę ten wpis jeśli możesz.

A czy Tobie zdarzały się błędy w przewożeniu dzieci samochodem?



You Might Also Like