MACIERZYŃSTWO POLECANE

5 rzeczy, które (z)robię inaczej przy drugim dziecku

Gdy urodziłam pierwsze dziecko… nie wiedziałam nic. Naczytałam się mnóstwa poradników, obejrzałam masę filmików, a i tak nie wiedziałam, czym tak naprawdę jest macierzyństwo. To trzeba przeżyć. 

Gdy urodziłam drugie dziecko… byłam już bardziej świadoma. Kilka rzeczy już teraz robię inaczej, kilka dopiero zrobię.

Nie wszystkie różnice wynikają z mojej świadomej decyzji, niektóre rzeczy się po prostu inaczej ułożyły, każde dziecko ma swój własny temperament, potrzeby, które powinny zostać zaspokojone. Każde dziecko rodzi się też w określonej sytuacji rodzinnej, siłą rzeczy pierwszemu dziecku możemy poświęcić więcej czasu niż kolejnemu, zwłaszcza na początku. I nie ma w tym nic złego, drugie (i następne) dziecko otrzymuje też na starcie kolejną osobę, która je kocha i poświęca swoją uwagę. 

Nie na wszystko mamy też wpływ i choćbyśmy chcieli, są sytuacje losowe, których nie przeskoczymy. Niektóre rzeczy są jednak kwestią naszych świadomych decyzji, które wynikają z naszego doświadczenia i potrzeb rodziny, w której każdy jest ważny.

Co robię/zrobię inaczej przy drugim dziecku?

1. Słucham intuicji, o tak!

Mniej się przejmuję. Mniej słucham “dobrych” rady (których w sumie też jest zdecydowanie mniej). Bardziej ufam swojej intuicji – wreszcie ją odnalazłam!!! Jestem mamą na luzie. Mimo tego, że zostałam podwójną mamą – jestem lepiej zorganizowana. Mam wrażenie, że czasu wcale mi nie ubyło, i choć dni przemykają jak szalone – czuję, że żyję pełnią życia. Realizuję swoje plany, marzenia, spędzam fantastyczny czas z córkami, oglądam filmy i seriale z mężem. 

Robię to, co podpowiada mi serce i intuicja i jestem w 100% szczęśliwa.

2. Nie śpię z dzieckiem (choć czasem bym chciała…)

Starsza córka spała z nami w łóżku ponad dwa lata. Dokładnie do dnia, w którym stwierdziłam, że bez sensu to jej łóżeczko stoi, tylko się kurzy i miejsce zajmuje; złóżmy je i wynieśmy do piwnicy. Tej nocy kazała się położyć do swojego łóżeczka i tak już zostało. 

Byłam przekonana, że i Helenka będzie z nami spała. Ona jednak miała inne plany. Zupełnie nie chciała pić mleka z piersi w pozycji leżącej, musiałam siedzieć. Odłożona obok mnie wierciła się i wybudzała. Za to w łóżeczku spała spokojnie, nigdy nie miałam problemu z przekładaniem. 

W tej kwestii podążam całkowicie za potrzebami dzieci. Jedno chciało spać razem, drugie osobno – w obu przypadkach to uszanowałam.

Teraz Helenka śpi już oczywiście w normalnym łóżeczku, ale nadal w naszej sypialni 🙂

3. Podaję smoczek do usypiania

Choć Tosia była maluszkiem zupełnie antysmoczkowym, nie było moim celem unikanie smoczka. Wręcz przeciwnie 😉 Pamiętam kilka dni, gdy wydawało się, że Tosia zaakceptowała smoczek – o ile łatwiej było mi ją uspokoić! O ile szybciej i spokojniej zasypiała! Szybko jednak stwierdziła, że to nie dla niej, i choć podsuwałam jej smoczki różnych marek i rodzajów, żadnego już nie polubiła.

Mając w pamięci tę smoczkową sielankę, postanowiłam zapoznać Helenkę ze smoczkiem wcześniej niż to zrobiłam w przypadku Tosi. Zaryzykowałam, bo zbyt wczesne podanie smoczka może zaburzyć odruch ssania i spowodować problemy z karmieniem piersią. Warto o tym pamiętać. U nas wszystko wyszło dobrze, a smoczka używamy teraz głównie do usypiania i w wózku.

4. Kąpię bezstresowo

I tu wyluzowałam. Przez kilka miesięcy kąpiel bardzo stresowała Helenkę, dlatego kąpałam ją co 2-3 dzień, w pozostałe dni przemywając pieluszką zmoczoną w ciepłej wodzie. Nadszedł jednak czas, gdy kąpiele zaczęły sprawiać jej radość – wtedy stały się naszą codzienną, radosną rutyną. Nic na siłę 🙂 

Kiedyś byliśmy z Tosią u dermatologa z problemami z suchą skórą. Jakie było moje zdziwienie, gdy lekarz zalecił przede wszystkim… rzadsze kąpiele! Co ciekawe, to faktycznie pomogło! Helenka też ma miejscami suchą skórę (głównie na policzkach i kolankach), jednak w jej przypadku akurat musi być jakaś inna przyczyna, bo ograniczenie kąpieli nie pomagało. Zadziałały jednak specjalistyczne kosmetyki i już jest na szczęście dużo lepiej.

5. Kupię fotelik RWF

To jest coś, co dopiero ZROBIĘ inaczej. Helenka będzie jeździła TYŁEM do kierunku jazdy tak długo, jak będzie to możliwe. Gdy wyrośnie z pierwszego fotelika, tzw. “łupinki” kupimy jej fotelik RWF, czyli taki, w którym dziecko nadal podróżuje tyłem. Powód jest prosty – jest to znacznie bezpieczniejsze dla dziecka pod każdym względem.

Kupując drugi fotelik samochodowy dla starszej córki, niestety nie miałam tej wiedzy. Temat RWF-ów na pewno będę jeszcze poruszać. 

PS. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, którą zrobię zupełnie inaczej, jednak jeszcze przez chwilę musi pozostać tajemnicą 😉

>>>Dołącz do grypy Zorganizowanych Mam na Fb (klik) <<<



You Might Also Like