BIBLIOTECZKA

Tosia i książeczki dźwiękowe. Jaką wybrać?

Książeczki dźwiękowe stanowią ważną pozycję w biblioteczce Tosi. Spośród ogromnej ilości takich książek na rynku wydawniczym, wybrałam trzy. Każda z nich należy do innego typu, każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa i każdą czytamy przynajmniej raz dziennie.

A oto i nasze zbiory:
1. Książeczka czytana przez lektora

IMG_1424

W tej serii zostały wydane znane wszystkim bajki, jak “Czerwony kapturek”, “Królewna Śnieżka”, “Trzy małe świnki”, “Kopciuszek”, czy posiadana przez nas “Złotowłosa i trzy niedźwiadki”. Do każdej karty z fragmentem bajki przynależy jeden przycisk. Po jego wciśnięciu (raczej przez rodzica lub starsze dziecko, gdyż trzeba użyć siły) lektor przeczyta tekst, który widzimy w książeczce. Można jej zatem “używać” na dwa sposoby – klasycznie czytać lub pozwolić opowiadać lektorowi. Tosi podobają się oba 🙂

IMG_1361IMG_1419IMG_1422

Wydawnictwo Olesiejuk, do nabycia na przykład tutaj za 13 zł.

2. Książeczka z guzikiem (“Naciśnij i posłuchaj”)

IMG_1425
Drugą posiadaną przez nas książką dźwiękową jest “Dzielny wóz strażacki”. Książeczka jest bardzo solidna, ma grube tekturowe karty, opowiada historię dzielnych strażaków, jadących ugasić pożar. Pozytywnie zaskoczyła mnie ilość tekstu, który nie jest tu zredukowany do minimum, jak w przypadku większości książeczek dźwiękowych. Co jakiś czas pojawia się w tekście onomatopeja “I-JO”, która jest sygnałem, ze czas przycisnąć guziczek (bardzo lekko). Zwykle następuje ona po słowach: “syrena głośno wyje”. Tosia już po kilku razach zapamiętała schemat i bardzo chętnie wciska guzik sama. Poza tym pędzi na czworakach w po książeczkę, gdy proszę: “Tosiu, przynieś książeczkę o strażakach” i wciska przycisk, gdy pytam: “Jak wyje syrena?” Z tej serii można jeszcze kupić “Szybki radiowóz”, “Muuuu”, “Mały ambulans”, “Hauuuu!”, “Miauuuu!” oraz “Beeeee!”.

IMG_1368IMG_1415

Wydawnictwo Olesiejuk, do nabycia na przykład tutaj za niecałe 13zł.
Uwaga:Teraz możecie je kupić za jedyne 9,99zl w Biedronce! Dzięki Marta za cynk 🙂

3. Książeczka z rożnymi odgłosami

IMG_1432
Nasza trzecia książeczka dzwiękowa to “Mój dom”. Z tej serii wydano sporo pozycji, m.in. “Pracowity dzień”, “ZOO”, “Odgłosy miasta”. W książce “Mój dom” każda strona przedstawia inne pomieszczenie w domu i poza nim oraz konkretną scenkę, na przykład spożywanie posiłków przez różne zwierzęta domowe. Na obrazkach widnieje krótki (zbyt krótki jak dla mnie!) tekst opisujący zdarzenie. Każdej stronie odpowiada jeden przycisk, a po jego naciśnięciu usłyszymy odgłosy towarzyszące danej sytuacji. Przykładowo, gdy na obrazku widzimy łąkę, po naciśnięciu przycisku usłyszymy szum trawy i kumkanie żab. Przyciski jednak trzeba dość mocno naciskać, więc niestety musi to robić rodzic (albo starsze dziecko).

IMG_1353 IMG_1356

Najtaniej tę książeczkę znalazłam tutaj – 13zł.

Domyślacie się, który typ książeczek Tosia lubi najbardziej? Oczywiście książkę o strażakach, z jednym guzikiem, który nawet małe dziecko może bez trudu nacisnąć. Ponadto dziecko rozpoznaje schemat, momentalnie uczy się po jakich słowach nastąpi upragnione naciśnięcie guziczka i ciekawy, czysty dźwięk. Mimo, że pozostałe książeczki z racji ilości elementów dźwiękowych mogą wydawać się bardziej atrakcyjne, to w naszym przypadku wcale tak nie jest. Jeśli chcecie kupić tylko jedną książeczkę dźwiękowa, to właśnie taki rodzaj polecam najbardziej.


Gdzie jest Tosia?!

IMG_1365


You Might Also Like

17 komentarzy

  • Reply
    Matko Zabawko
    8 lipca 2015 at 09:23

    Nie mamy ani jednej książeczki dźwiękowej. Ostatnio oglądałam je w Smyku i zastanawiałam się nad zakupem, czy warto.

    • Reply
      carla
      8 lipca 2015 at 23:00

      Warto, warto 🙂

  • Reply
    Marta Kołodziejska
    8 lipca 2015 at 09:25

    Te książeczki dźwiękowe są teraz dostępne w biedrze, za niecałe 10zł 🙂
    Nela nic nie robi tylko siedzi i przyciska 🙂

    • Reply
      Carla
      8 lipca 2015 at 09:30

      Serio? A który rodzaj widziałaś? Na pewno nie w każdej są. Wczoraj byłam i nie widziałam, tylko bajki po 20zl. Ze 2 miesiące temu widziałam w Biedronce ten pierwszy typ za 15zl.

      • Reply
        Marta Kołodziejska
        8 lipca 2015 at 10:49

        Książeczka z serii naciśnij i posłuchaj, mamy krowę, owieczkę i straż pożarną taką jak Tosia 🙂 Ja byłam w dwóch biedronkach i w obydwu były, kosztowały 9,99 zł 🙂

        • Reply
          carla
          8 lipca 2015 at 10:53

          No to super! Wybiorę się zatem do drugiej Biedronki po Owieczkę, może się uda. Ja, aż wstyd się przyznać, kupiłam Straż pożarna kiedyś w Rossmannie za 18 zł…

          • carla
            8 lipca 2015 at 22:41

            W drugiej Biedronce znalazłam! Nasza kolekcja powiększyła się o “Beeee!” 🙂

  • Reply
    Ann.
    8 lipca 2015 at 12:11

    A kiedy Tosi tak urosły włoski? Wygląda przecudnie!

    • Reply
      carla
      8 lipca 2015 at 22:41

      W międzyczasie, oczywiście! 😉 Dziękujemy 🙂

  • Reply
    nasz-zaczytany-swiat.blogspot.com
    8 lipca 2015 at 17:10

    Książeczki dźwiękowe a naszym domu zawsze były hitem i moi synowie chętnie po nie sięgają. Zwłaszcza takie jak ze wspomnianym wozem strażackim. Dzieci je uwielbiają, ale rodzice czasami mają dość tych dźwięków 😉

    nasz-zaczytany-swiat.blogspot.com

    • Reply
      carla
      8 lipca 2015 at 22:43

      Oj, wyobrażam sobie, że można mieć tego dosyć 😉 Zwłaszcza przy dwójce!

  • Reply
    Młoda Mama
    8 lipca 2015 at 19:46

    Książeczki dźwiękowe to świetna sprawa. Moja siostrzenica też uwielbiała tę z jednym przyciskiem. Małe dziecko potrzebuje prostego schematu. Natomiast na tych z lektorem uczyłam ją czytać. Przy czym były to chyba książeczki dla starszych dzieci 😉 W każdym razie, mając 5-6 lat, Młoda powtarzała sobie na nich słowa, które trudno było jej przeczytać. Fajna zabawa i w dodatku połączona z nauką! 🙂

    • Reply
      carla
      8 lipca 2015 at 22:44

      Fajna sprawa, zapamiętam na przyszłość! 🙂

  • Reply
    Patrycja
    8 lipca 2015 at 22:56

    Czytam ten wpis i się usmiecham, bo my właśnie dziś wróciliśmy z Biedrony z książeczką”Miau” (nie było innej opcji jako że mamy na nazwisko Kot;)) Książka “miauczała” całe zakupy, powrót do domu i tak do kolacji…ciekawe jak wytrzymałe są baterie:)

    • Reply
      carla
      8 lipca 2015 at 23:01

      Haha, super! Ale utrafiłam z tym wpisem 😉 Zupełny przypadek! U nas dziś dominowało “beeeeeczenie” 😀

  • Reply
    Kasia Szreder, HaloMisiu
    10 lipca 2015 at 00:05

    Ale tu ładnie! 🙂 Takich książeczek jeszcze nie miałam okazji testować. Misiek uwielbia wszystko, co wydaje dźwięk po naciśnięciu. Może dzięki takim książeczką uda mi się skupić jego uwagę, bo na razie wspólne czytanie polega na szybkim przewracaniu stron – Misiek lubi przewracać strony, bo umie 😉

    • Reply
      carla
      10 lipca 2015 at 08:34

      To biegnijcie do Biedronki, póki jeszcze tam są w super cenie 🙂

    Leave a Reply