DLA MAM

5 błędów pielęgnacji włosów, których już nie popełniam

1

Przez wiele lat byłam totalną ignorantką jeśli chodzi o pielęgnację włosów. W zasadzie robiłam z nimi sama tylko dwie rzeczy – mycie i czesanie ;) Mam proste, niepuszące włosy, więc wydawało mi się, że nic więcej nie trzeba. Aż zaczęły się problemy…

Z początku się tym nie przejęłam, ale gdy z tygodnia na tydzień coraz bardziej wypadały mi włosy, a te na głowie były połamane, oklapnięte i matowe, postanowiłam działać. Zmieniłam kilka rzeczy i efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Teraz mogę się cieszyć mocnymi, lśniącymi włosami. W dodatku mogę je myć do drugi-trzeci dzień i wciąż wyglądają świeżo! No dobra, ale teraz czas się przyznać, jakie błędy popełniałam do niedawna.

1

1. Za często myłam głowę

W związku z tym, że moje włosy sensownie wyglądały tylko zaraz po wyschnięciu, doszło do tego, że zaczęłam myć je codziennie, ewentualnie co drugi dzień, wspomagając się suchym szamponem z drogerii. Strasznie mnie to irytowało i nie wpływało korzystnie na stan włosów i skóry głowy. Dopiero, gdy ustaliłam, jaki mam faktycznie rodzaj włosów (o tym za chwilę) i trochę poczytałam o dedykowanej pielęgnacji, uświadomiłam sobie, że tak częste mycie im nie służy, a tylko napędza błędne koło. Teraz myję włosy 2-3 razy w tygodniu i jest to zupełnie wystarczające.

2. Nakładałam odżywkę na całe włosy (jeśli już)

Kolejnym błędem, który popełniałam, było nakładanie odżywki na całe włosy, począwszy od skóry głowy, po końcówki. Wydawało mi się, że jeśli włosy są oklapnięte albo słabo rosną, to najbardziej odżywiać trzeba cebulki włosów, a więc miejsca tuż przy skórze. W ten sposób nadmiernie obciążałam włosy. Poza tym zdarzało mi się niedokładnie spłukać odżywkę, co sprawiało, że efekt był jeszcze gorszy. Zdenerwowana chowałam odżywkę do szafki i obrażałam się na nią na kilka miesięcy ;) Podsumowując, albo nie używałam odżywki wcale albo stosowałam niewłaściwie. Teraz wiem, że moje włosy potrzebują użycia odżywki co drugie mycie i tylko poniżej linii uszu.

1

3. Kupowałam szampony na chybił trafił

To chyba mój największy błąd. Przez wiele lat zupełnie nie zwracałam uwagi na szampony i odżywki, które kupowałam . Wybierałam najczęściej takie, które miały ładne etykietki i były akurat w promocji w drogerii. Do włosów farbowanych, przetłuszczających się, słabych i łamliwych, pozbawionych objętości, blond… Co jakiś czas wpadał do koszyka szampon przeciwłupieżowy, ot tak, profilaktycznie, bo łupieżu nie miałam. Istny obłęd!

Wszystko zmieniło się, gdy postanowiłam podejść do tematu na serio. Wykonałam 2 testy, które bardzo pomogły mi ustalić odpowiednią pielęgnację dla moich włosów. Pierwszym z nich był praktyczny test z włosem i szklanką wody. Jest to bardzo proste – wystarczy włożyć włos do szklanki z letnią wodą, odczekać 5 minut i sprawdzić, gdzie znajduje się włos. Test pomaga ustalić porowatość włosów.

  • na powierzchni wody – włosy niskoporowate
  • lekko zatopiony – włosy średnioporowate
  • na dnie – włosy wysokoporowate

Okazało się, że moje włosy są niskoporowate. To dlatego w ogóle się nie kręcą, nie puszą, ale i trudno „coś z nimi zrobić”, niechętnie poddają się stylizacji, a pokręcone lokówką, bardzo szybko się rozprostowują. Zdecydowanie brakuje im objętości, są cienkie i oklapnięte.

Drugi test wykonałam na stronie Hairlust Polska i dzięki niemu dobrałam odpowiedni zestaw kosmetyków do rodzaju i potrzeb moich włosów. Linia Volume Wizard duńskiej marki Hairlust okazała się strzałem w 10. Odkąd używam tego szamponu, a co drugie mycie również odżywki, stan moich włosów zdecydowanie się poprawił. Szampon nadaje objętości, włosy są uniesione przy nasadzie, błyszczące i zdrowe. Zauważyłam, że nie wypadają już tak bardzo jak wcześniej i to jest kolejny plus.

1

Szampon składa się w 99,54% z naturalnych składników i nie zawiera siarczanów, silikonów, parabenów ani olejów mineralnych. Ma za to w składzie wiele odżywczych składników, takich jak hydrolizowane białko pszenicy, bogate w przeciwutleniacze ekstrakty owocowe z jabłka i żurawiny, organiczne ekstrakty z grejpfruta i z ziaren owsa. Jest wegański i organiczny, a opakowanie pochodzi z recyklingu. Bardzo mi się też sprawdza spray Volume Wizard Pre-Styling Spray, który nadaje włosom objętość i lekko utrwala. Koniec z oklapniętymi włosami! :)

Po zużyciu szamponu i odzywki (co nie będzie tak szybkie, bo są bardzo wydajne), przetestuję na pewno linię Grow Perfect, dzięki której podobno włosy rosną jak szalone! ;) W ofercie Hairlust są też kosmetyki (szampony, odżywki, wcierki, spraye i inne) dedykowane włosom kręconym, suchym i puszącym się, zniszczonym z rozdwojonymi końcówkami, nadmiernie przetłuszczającym się oraz rozjaśnianym i siwym. Mój mąż za to planuje wypróbować serię do pielęgnacji brody Wonder Beard Hairlust.

Dostępne tutaj: Linia Volume Wizard od Hairlust (linia nadająca objętość i odżywcza)

4. Spałam z mokrymi włosami

Na studiach przyzwyczaiłam się chodzić spać z mokrymi, lekko podsuszonymi włosami. Lubiłam tę wygodę, że budzę się rano i mam świeżo umyte włosy bez konieczności nastawiania budzika na wcześniejszą godzinę. Jednak nie wpływało to dobrze na ich kondycję. Włosy mokre mają odchylone łuski i są bardzo podatne na uszkodzenia. Spanie z mokrymi włosami to błąd, który negatywnie wpływa nie tylko na same włosy, ale i na cały organizm. Zdecydowanie lepiej wysuszyć włosy suszarką z chłodnym nawiewem i tego się już trzymam.

5. Używałam nieodpowiedniej szczotki do włosów

Poprawę kondycji włosów zauważyłam też po wymianie szczotki do włosów. Moja poprzednia może nie była słabej jakości, wręcz przeciwnie, kosztowała dość sporo jak na szczotkę i zbierała pochlebne opinie na forach, ale zupełnie nie odpowiadała potrzebom moich włosów. Każde czesanie wiązało się z bólem i uszkodzonymi, wyrwanymi włosami, musiałam też się sporo natrudzić, żeby je rozczesać. Metodą prób i błędów udało mi się dobrać odpowiednią dla siebie szczotkę – z dłuższymi ząbkami, na ażurowym, elastycznym korpusie.

1

Uff! Przyznałam się do największych błędów w pielęgnacji włosów, jakie popełniałam, choć pewnie kilka mniejszych by się też jeszcze znalazło ;) Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą Wam w walce o piękne i zdrowe włosy. Powodzenia!

Partnerem wpisu jest marka Hairlust.


Mogą Ci się spodobać

Brak komentarzy

    Zostaw komentarz