GOŚCINNIE POLECANE

Matko modliszko

Tata Tosi po raz trzeci. Trzymajcie się mocno!

No to zaczynamy.

Żeby było zabawniej podzielimy kobiety na dwie grupy: lwiatki złotogłowe (małpki takie) i modliszki. Dla pełnej jasności, nie znoszę takich porównań i wszelkie próby zaszufladkowania kogokolwiek uważam za przejaw niedojrzałości społecznej i emocjonalnej. Niestety drogie Panie, coraz częściej zamykacie swoich facetów w takich szufladach, a klucz spuszczacie w toalecie razem z poranną kupą. Nie obrazicie się więc chyba za tą małą zaczepkę.

Zacznijmy od modliszek. Ograniczając się to płaszczyzny życia rodzinnego, tym paniom mężczyzna potrzebny jest po pierwsze do zapewnienia środków do życia, po drugie do spłodzenia potomstwa – potem można odgryźć mu łeb. Te smukłe zielone potworki przypisują facetowi winę za wszystkie swoje życiowe niepowodzenia i błędy – one są idealne, ale niestety ich życie spaprał facet. Kiedy pojawia się dziecko to one przewijają najlepiej, kąpią najlepiej, przytulają najlepiej, usypiają najlepiej, karmią najlepiej, ubierają najlepiej, czyli wychowują najlepiej. Facet za każdym razem robi to źle, ona robi to lepiej, wiec on nie może robić wcale.

Dziewczyno, jeżeli piszę o Tobie to opamiętaj się zanim będzie za późno. Zaciskasz sobie pętlę na szyi. Przede wszystkim, daj sobie pomóc! Nie odbieraj facetowi ojcostwa, a sobie radości z życia. Przecież potrzebujesz czasu dla siebie – rodzicielstwo to nie męczeństwo, a rodzina funkcjonuje dobrze tylko wtedy kiedy dobrze bawią się wszyscy.

Bierz przykład z lwiatek. Te małe blondyneczki wiedzą na czym polega związek i potrafią się dzielić szczęściem rodzicielstwa. Partner pomaga odebrać poród, a potem przejmuje wiele obowiązków dotyczących wychowania potomstwa. Te małpki dobierają się na całe życie i tworzą szczęśliwe rodziny. Kluczem do ich szczęścia jest równowaga w relacjach rodzinnych. Mama i tata są tak samo ważni i po równo dzielą się obowiązkami.

Te małpki już dawno temu odkryły, że przypisywanie określonej roli, obowiązków czy przypinanie łatek ze względu na posiadanie penisa, bądź jego brak, ma destrukcyjny wpływ na relacje rodzinne.

Mam wielkie szczęście żyć z lwiatką i wychowywać naszą cudowną córeczkę. Mieliśmy trudne momenty, ale przetrzymaliśmy wszystko, bo wszystko od początku robimy wspólnie. Dziękuje Ci kochanie za to, że od początku wierzyłaś we mnie jako ojca, że od początku pozwoliłaś mi budować wieź z naszym skarbem.

Oczywiście otoczenie niespecjalnie pomaga nam propagować takie postawy. W sztandarowej polskiej, prawicowej rodzinie w niedzielę na obiad jest rosół, ojciec zarabia, wbija gwoździe i tresuje potomstwo w imię szacunku, rozumianego jako brak możliwości posiadania przez dziecko własnego zdania. Matka też zarabia (w końcu mamy 21. wiek), wychowuje dzieci, sprząta, gotuje, pierze i opiernicza ojca za to, że gwoździe niewbite. Ja takiego związku nie kupuję.

Dla mnie związek to świadomy wybór. Wybieram życie z kobietą, którą kocham i chcę dzielić z nią wszystko – przyjemności i obowiązki, chcę ją wspierać i oczekuję wsparcia. Z przyjemnością ugotuję jej obiad, kiedy ona ogarnia hydraulika. Kiedy pojawiła się Tosia byłem częścią tego cudu. Rodzicielstwo to ciężki kawałek chleba, ale jak każdy facet odczuwam satysfakcję z bycia ojcem kiedy przewijam, karmię, kąpię, uspokajam, kiedy jesteśmy z córka sami, a mama jest w kinie albo u fryzjera. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś mógłby mi to odebrać, dlatego apeluję do wszystkich matek – pozwólcie nam być ojcami! Bycie matką stanie się wtedy dużo prostsze.


Podobało Ci się? Przeczytaj pozostałe teksty Taty Tosi:

Boję się o Ciebie córeczko

Mów mi tato


Ten tekst został wyróżniony w cotygodniowym rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich na stronie Mądrzy Rodzice (miejsce 6.). 


You Might Also Like

18 komentarzy

  • Reply
    izabela/elementarzmamy.pl
    28 października 2015 at 12:50

    Czy szanowny Tata jest przyrodnikiem?:)
    Wychowałam się w prawicowej rodzinie i nic poza rosołem (często gotowanym przez Tatę) się nie zgadza.Krzywdzące uogólnienie.Wśród prawicowych a nawet Karoli też są lwiatki😊 Pozdrowienia!

    • Reply
      izabela/elementarzmamy.pl
      28 października 2015 at 12:50

      Miało być”katoli”

    • Reply
      Carla
      28 października 2015 at 13:53

      Niee 😉 Myślę, że chodziło mu o takie stereotypowe myślenie..

  • Reply
    eva
    28 października 2015 at 13:26

    hmmm… ten Pan zniechęca mnie do bloga na który chętnie zaglądałam 🙁

    • Reply
      Carla
      28 października 2015 at 13:43

      🙁

    • Reply
      Nina
      30 października 2015 at 16:01

      Mnie też zniechęca.
      Dlaczego nie umówicie się na romantyczną kolację i on Tobie wyzna te wszystkie piękne rzeczy. Albo czemu nie założy swojego bloga?

      • Reply
        Carla
        2 listopada 2015 at 08:29

        Nawet udało nam się wyskoczyć ostatnio na randkę… I o czym rozmawialiśmy? O pracy, oczywiście 😛

  • Reply
    Kosmetomama
    29 października 2015 at 21:49

    Tata Tosi chyba z wykształcenia albo zamiłowania jest zoologiem? i nie mówię tego ze złośliwości. Bardzo fajne porównania do świata zwierząt do którego zresztą sami należymy. Ja najczęściej jestem małpką rodzinną ale czasem jak mam gorszy dzień to zdarza mi się być zołzowatą modliszką. Na szczęście to szybko mija 🙂

    • Reply
      Carla
      2 listopada 2015 at 08:26

      Nie jest 😉 Oj, mi też wbrew pozorom zdarzają się modliszkowate momenty 😉

  • Reply
    Kosmetomama
    29 października 2015 at 21:51

    ps wpis bardzo fajny nie trzeba się przejmować tym że ktoś bierze go zbyt dosłownie lub zbyt do siebie 🙂

    • Reply
      Carla
      2 listopada 2015 at 08:26

      :*

  • Reply
    Mutrynki
    30 października 2015 at 05:53

    Bardzo fajny wpis i cieszę się, że temat ojcostwa coraz częściej jest ukazywany w ten sposób :)!
    Bhhaaawooo tato Tosi 😉

    • Reply
      Carla
      2 listopada 2015 at 08:26

      🙂

  • Reply
    Aleksandra (brzuchacze)
    30 października 2015 at 08:33

    Tekst jest świetny, Tata Tosi porusza naprawdę ważny temat. Na całe szczęście nie jestem modliszką, ale obserwuję ich wokół siebie mnóstwo i mam nadzieję, że takie posty otworzą im oczy!

    • Reply
      Carla
      2 listopada 2015 at 08:27

      Ja też niestety widzę takie modliszki i aż mi się przykro robi od samego patrzenia…

  • Reply
    Mamatorka
    30 października 2015 at 09:49

    Tekst z dużą dozą przesadyzmu (Jak ja to nazywam) ale prawdziwy 😉
    Lepiej być tą małą małpką, chociaż czasami na własne życzenie, z własne głupoty chcemy być modliszkami, żeby pokazać wszystkim jakie to my biedne męczennice jesteśmy.
    Na szczęście co raz większa część społeczeństwa potrafi w porę się opamiętać i podzielić obowiązki domowe jak należy;) żyjemy razem to wychowujemy i zajmujemy się domem razem 🙂

    • Reply
      Carla
      2 listopada 2015 at 08:28

      No, dokładnie 🙂

  • Reply
    Jak dzieci uratowały mojego Sylwestra - okiem Taty - MamaCarla.pl
    1 stycznia 2019 at 18:20

    […] 3. MATKO MODLISZKO […]

  • Leave a Reply