MOIM ZDANIEM POLECANE ZAKUPY

Wyprawka dla niemowlaka. Używane vs. nowe – co wybrać?

Kompletowanie wyprawki dla dziecka nigdy nie jest łatwe, nawet jak robisz to drugi raz. Może przy trzecim już jest z górki? Tym razem jednak jestem już bogatsza w doświadczenie i drugi raz tych samych błędów nie popełnię (w kolejce już czeka masa kolejnych, trzeba i im dać szansę, nie?). Jest kilka takich rzeczy z wyprawki, których naprawdę NIE WARTO kupować używanych. Przekonałam się o tym boleśnie, bądźcie mądrzejsze!

Skompletowanie całej wyprawki dla dziecka to niemały koszt, nie oszukujmy się. Kupno używanych produktów to dobry pomysł, nie dość, że pomaga oszczędzić kilka stówek, to i przyczynia się do ochrony środowiska. Jednak nie w każdym przypadku. Czasem lepiej dwa razy przemyśleć sprawę i nie żałować.

Czego moim zdaniem nie powinno się kupować używanego?

 

1. Laktator

Kupiłam niby super polecany laktator z wieloma pozytywnymi opiniami. W teorii powinnam być zadowolona. Jednak będąc w pierwszej ciąży nie miałam pojęcia jak ważny będzie to dla mnie składnik wyprawki i pokusiłam się na kupno używanego egzemplarza za 1/3 ceny. Niestety, to był błąd. Prawdopodobnie trafiłam na jakiś mocno wysłużony laktator i nie dość, że strasznie buczał, to jeszcze zasilacz nie działał. Praktycznie co drugi-trzeci dzień (a przez pierwszych kilka miesięcy ociągałam mleko co najmniej 3 razy na dobę) musiałam wymieniać baterie. Koszt wymiany zasilacza był dla mnie za wysoki, a reklamować sprzęt u sprzedającego nie mogłam, bo od zakupu upłynęło kilka miesięcy. Niestety, laktatora nie da się porządnie przetestować przed narodzeniem dziecka, więc moim zdaniem jest to rzecz, którą powinno się kupić nową lub od naprawdę zaufanej osoby.

Nie miałam siły na poszukiwanie innego laktatora, wysłałam więc męża po zapas baterii, zagryzłam zęby i dociągnęłam do momentu, kiedy laktacja unormowała się na tyle, że po prostu go nie potrzebowałam. Nietrafionego zakupu pozbyłam się z ulgą.

Dla drugiego dziecka dostałam w prezencie nowiuteńki elektryczny laktator Philips Avent z serii Natural. Mam nadzieję, że się sprawdzi i ciekawa jestem funkcji przygotowania piersi do odciągania pokarmu, której mój poprzedni sprzęt nie posiadał. Więcej będę mogła powiedzieć pod koniec roku, jak zacznę z niego korzystać. A że zacznę, to rzecz pewna, bo nawet jeśli tym razem nie będę miała problemów z laktacją, to na 100% przygotuję zapas mleka w zamrażarce na wszelki wypadek.

 

2. Leżaczek-bujaczek

I tu też popełniłam ten sam błąd jak przy laktatorze – kupiłam śliczny, ale niestety używany leżaczek-bujaczek. Jeśli zamierzacie kupić taki gadżet, szczerze radzę – zaopatrzcie się w nowy produkt. Nie musi być super wypasiony, drogi i z mnóstwem bajerów. Ważne, żeby nie był używany. Dlaczego? Małe dzieci często mają problemy z asymetrią ciała (do pewnego momentu jest to wręcz cecha fizjologiczna – dziecko przybiera pozycję, którą zna z brzucha mamy), przez co nierównomiernie obciążają bujaczek. Materiał takiego leżaczka może się odkształcić, przez co kolejne dziecko będzie leżało nieprawidłowo, przechylone lub wygięte w którąś stronę. Może to pogłębić asymetrię.

Nie twierdzę, że tak będzie w każdym przypadku – nie każde dziecko ma problemy z asymetrią ciała, nie każdy leżaczek-bujaczek się odkształci. Chciałam tylko Was ostrzec, bo tak się zdarzyło w naszym przypadku. To, czy w ogóle używać takiego gadżetu i jaki model wybrać, to już osobna kwestia. Większość fizjoterapeutów dziecięcych niestety nie poleca bujaczków. Wiadomo jednak, teoria teorią, a życie życiem – taki leżaczek czasem ratuje nasze zdrowie psychiczne. My dostaliśmy jedną burę za korzystanie z takiego cudu techniki, a drugą za zakup używanej sztuki.

W mojej wyprawce dla drugiego dziecka nie zabraknie leżaczka-bujaczka albo huśtawki, jednak z pewnością poświęcę więcej czasu na znalezienie czegoś najmniej szkodliwego. I na milion procent zainwestuję w nowy produkt.

 


W mojej wyprawce dla pierwszego dziecka tylko te dwie używane rzeczy okazały się niewypałami. Zaraz Wam napiszę, co moim zdaniem warto kupić z drugiej ręki, jednak najpierw kilka innych przykładów produktów, które polecam kupować nowe.

 

3. Materacyk do łóżka

Tu powodów jest kilka. Dziecko samą wagą swojego ciała odkształca materacyk, co nie jest zdrowe dla delikatnego kręgosłupa noworodka. Poza tym wiadomo, nie wszystko da się wyprać, a wpadki z zasiusianiem materaca zdarzają się chyba każdemu dziecku, nie mówiąc już o roztoczach, kurzu, martwym naskórku… Na słowo ufać nie warto w tym przypadku.

Podobne zdanie mam do kupowania butów z drugiej… nogi. Nie i już. No chyba że chodzi o takie niechodki, nie do chodzenia, a do „wyglądania” 🙂

 

4. Przedmioty osobiste i higieniczne

Szczotka do włosów, nożyczki do paznokci, bielizna, butelki, gryzaki, pieluchy tetrowe, pościel, aspirator do nosa itp, ale to chyba oczywiste.

 

5. Pierwsze zabawki

Oślinione i wielokrotnie zrzucane na podłogę. Chyba nie chcemy, żeby się rozpadły w rękach (lub buzi) naszego niemowlaka, prawda?

 

6. Fotelik samochodowy

Powinien być nowy albo pochodzić z naprawdę zaufanego źródła (nawet mała kolizja powinna być powodem wymiany fotelika, nawet jeśli nie jest on uszkodzony w widoczny sposób). Poza tym foteliki mają swoją „datę ważności” – w przypadku fotelików 0-18 kg są to najczęściej 4 lata od daty produkcji.

 

Co zatem można spokojnie kupić używanego?

  • ubranka (oprócz bielizny),
  • śpiwór do wózka, kombinezon,
  • podgrzewacz i sterylizator do butelek (jeśli w ogóle zamierzacie kupować takie sprzęty),
  • wanienkę,
  • chustę (zwłaszcza tkaną!),
  • otulaczek,
  • wózek (ale nie w ciemno, warto go przed zakupem przetestować, przejechać się),
  • matę do zabawy (o ile można ją wyprać),
  • łóżeczko (ale nie materacyk),
  • elektroniczną nianię.

 

Pewnie o czymś zapomniałam, więc dajcie znać w komentarzu, jeśli coś jeszcze Wam się nasuwa na myśl 🙂 Co Wy kupiłyście używanego, a co koniecznie musi być nowe?

You Might Also Like

  • Dopiero mnie to czeka i moją przyszłą żonę, póki co mam spokój. 😉

  • Przyznam, że miałam mało rzeczy używanych, wolałam się zaopatrzyć w nowe 🙂 Bujaczek akurat były używany, ale zmieniałam mu pokrowce 🙂

  • My większość rzeczy dostaliśmy, więc u nas prawie wszystko było używane;)

    • Ale pewnie od zaufanej osoby, prawda? 🙂

  • Agnieszka Sawicz

    U nas używane będą tylko ubranka i tylko z zaufanego źródła. Oferowano nam używany wózek, fotelik do samochodu, ale podziękowaliśmy. Wozek chcemy taki, aby spełniał najwazniejsze dla nas kryteria (waga, szybkie składanie, dobra amortyzacja), a fotelik miał ponad 6 lat i trzymany w garażu – dla noworodka odpada!

    • Racja, taki fotelik z pewnością nie nadaje się już dla maluszka. Używane ciuszki bardzo lubię, przynajmniej się cała chemia z nich zdążyła wyprać 🙂