MOIM ZDANIEM POLECANE

Poród naturalny (VBAC) czy druga cesarka?

Poród naturalny czy cesarka? Co jest lepsze dla dziecka? Co jest lepsze dla mamy? Czy VBAC, czyli poród naturalny po cesarskim cięciu, ma sens? 

Zanim zaszłam w pierwszą ciążę twierdziłam, że na 100% będę miała cesarkę, że nie ma opcji, żebym rodziła naturalnie. Za dużo bólu, za duże ryzyko, zresztą po co się tak męczyć, skoro można hop-siup wyjąć dziecko z brzucha i po sprawie? Wiem, głupia byłam 😉

Po zajściu w pierwszą ciążę oczywiście zmieniłam zdanie o 180 stopni. Naczytałam się mądrych książek, artykułów, naoglądałam dokumentów i od tamtej pory istniała dla mnie tylko jedna opcja – poród naturalny. Pod względem medycznym jest on najlepszą drogą przyjścia na świat dla dziecka i zakończenia niepowikłanej ciąży dla matki.

Chodziłam do Szkoły Rodzenia, ćwiczyłam oddechy, przygotowałam plan porodu, byłam nakręcona. Kto da radę jak nie ja?! Wierzyłam w 100 procentach, że się uda, nawet gdy okazało się na USG, że dziecko będzie ważyło ok. 4 kg. Nie takie dzieci się rodzą! Moja mama, która sama rodziła „po cesarsku” próbowała delikatnie mnie oswajać z drugą opcją, na wypadek gdyby się jednak nie udało. Nie chciałam słuchać. Wiedziałam, że dam radę.

Nie dałam. Tosia była duża, moja miednica mała. Po kilkunastu godzinach skurczy dla lekarza stało się jasne, że dziecko nie może wejść do kanału, rozwarcie stanęło na 5 cm. Zaproponował mi cesarkę. Mimo niesamowitego bólu poczułam ogromne rozczarowanie i w pierwszej chwili chciałam dalej próbować. Przypomniały mi się jednak słowa, które wyczytałam w świetnej książce Jeannette Kalyty położnej, które zawsze promuje porody naturalne, że jeśli lekarz proponuje Ci cc, to jedyna słuszna odpowiedź brzmi „tak”. Moja położna, już po wyjściu lekarza, uspokajając mnie, bo przecież zalałam się łzami, że lepiej teraz na spokojnie, niż potem na cito. Bo i tak nie urodzę.

Po wszystkim czułam się zmasakrowana – fizycznie – wymęczona wielogodzinnym wysiłkiem i z raną na podbrzuszu oraz psychicznie – zawiedziona własnym ciałem, z poczuciem, że nie dałam rady. Bardzo ciężko było mi wrócić do pionu i zacząć czerpać prawdziwą radość z macierzyństwa.

 

Poród naturalny po cesarce?

VBAC  (vaginal birth after cesarian), czyli poród naturalny po cesarskim cięciu to szansa dla wielu mam cesarkowych, żeby spełnić swoje marzenie o naturalnym porodzie.

Czy VBAC ma sens? Oczywiście, że tak. Naturalny poród to zawsze najlepsza rzecz, którą możemy dać swojemu dziecku na starcie. Nie zawsze jest to możliwe, czasami wskazania medyczne z góry skazują kobietę na cesarkę (o tym więcej przeczytacie TUTAJ). Podlinkuję Wam jeszcze jeden artykuł Mamy Ginekolog – o możliwych powikłaniach po cesarskim cięciu i o tym, że jeśli wskazania medyczne nie są ewidentne, bezpieczniej i zdrowiej jest urodzić naturalnie – KLIK. Szczerze podziwiam wszystkie mamy, którym udało się urodzić naturalnie po cc.

Gdybym o tym wszystkim nie wiedziała, moje życie byłoby prostsze 😉 Ale cóż, jesteśmy inteligentnymi ludźmi, żyjemy w czasach powszechnie dostępnej informacji, musimy podejmować świadome decyzje i liczyć się z konsekwencjami.

 

Druga cesarka?

Jako kobieta po przebytym cesarskim cięciu mam prawo do kolejnego. VBAC to opcja, którą teoretycznie mogę wybrać i której chciałam. Ale to nie jest takie proste. Nie wszystkie ambicje możemy zrealizować, nie za wszelka cenę.

Przede wszystkim mój lekarz prowadzący, do którego mam pełne zaufanie, twierdzi, że w moim przypadku cesarskie cięcie będzie najlepszą opcją zakończenia ciąży. Oczywiście, mogę próbować, jednak z dużym prawdopodobieństwem i tak trzeba będzie zrobić cięcie. Moje doświadczenia ze szpitala, w którym rodziłam (jednego z najlepszych w Warszawie), nie są traumatyczne, ale tak sobie myślę – a co gdybym trafiła na lekarza, który chciałby jeszcze poczekać kilka godzin, bo tętno nie zanikało, bo jeszcze było z dzieckiem wszystko ok? Co gdyby w pewnym momencie stan dziecka się pogorszył? Gdyby urodziło się niedotlenione? Gdyby się zaklinowało?

Przez cały mój pobyt w szpitalu (trafiłam tam tydzień po terminie i leżałam kolejny tydzień zanim poród został w końcu wywołany) czułam totalny brak zainteresowania, chaos, odkładanie wszystkiego na później… Mam wrażenie, że podczas porodu szczęśliwie trafiłam na jednego z niewielu rozsądnych lekarzy tam pracujących. Oczywiście, różne sytuacje można interpretować w różny sposób, ale jedno jest pewne – nie czułam się bezpiecznie.

Myślałam o tym, żeby wybrać tym razem inny szpital, ale… no właśnie, to jest zawsze loteria, na kogo trafię? Czy tym razem się uda? Czy gdyby sytuacja się powtórzyła, znów uda się na spokojnie zrobić tę cesarkę? A co jeśli coś pójdzie nie tak? Będę mogła winić tylko siebie i swoją ambicję, bo przecież miałam wybór…

A wszystko wskazuje na to, że dziecko znów będzie duże, kolejne USG to potwierdzają, a miednica jakoś rosnąć nie chce 😉

Być może część moich obaw jest bezpodstawna, być może za dużo tu czarnowidztwa, a za mało wiary w to, że będzie dobrze, ale tak czuję. Boję się i ten lęk odbiera mi pewność siebie, której miałam aż w nadmiarze za pierwszym razem.

Cesarka to nie jest droga na skróty, to nie jest poród bez bólu. To często walka z własnym ciałem o wstanie z łóżka do płaczącego noworodka, niesamowity ból rany, możliwe powikłania, utrudniona laktacja. Żadna cesarkowa mama nie powinna czuć się gorsza, nawet jeśli we własnych oczach nie podołała, nawet jeśli nie spróbowała VBAC.

 

Psst! I już mogę Wam oficjalnie powiedzieć – Helenka urodzi się 1. grudnia 🙂

You Might Also Like

  • Ja tez przy pierwszym porodzie nastawialam sie na droge naturalna. Szlo calkiem dobrze, pelne rozwarcie i przemy. Ale wtedy okazalo sie, ze mala zle wstawila sie do kanalu i tetno zaczelo swirowac. Musialam trzymac, nie przec i na cito jechalam na cesarke. Po 9 godzinach rodzenia naturalnie! Bylam zalamana, ale dobro dziecka najwazniejsze. Minely 4,5 roku, termin na 5 lutego i zobaczymy. Na razie lekarz mowi, ze nie ma przeciwwskazan do porodu naturalnego. Ale na nic sie nie nastawiam.

    • Rozumiem te emocje po tylu godzinach bólu porodu naturalnego, pocieszałam się tym, że dla dziecka te skurcze są bardzo ważne. Powodzenia w trzecim trymestrze i oczywiście w lutym 🙂

  • Izabela Trela

    Mój temat! Pierwsza też była cesarka, na drugi poród nastawiam się siłami natury i nie ma opcji, żeby było inaczej 😀 Mój lekarz zawsze mi powtarza, że najważniejsze jest nastawienie więc jeżeli nie ma przeciwwskazań, a ja chcę spróbować, to mam myśleć, że się uda 🙂 Trzymam za Was kciuki 🙂

    • Pewnie, jak nie ma przeciwwskazań to aż żal nie próbować 🙂

  • Renata Pawlak

    Pierwsze dziecko urodziłam przez cesarskie cięcie z powodu braku akcji porodowych i spadku tętna synka, 3 lata pozniej urodziłam córeczkę naturalnie bez żadnych problemów, ustaliliśmy z lekarzem ze spróbuje naturalnie i udało sie. Poczułam ze spełniłam sie, za pierwszym razem zastanawiałam sie jak mówić: urodziłam czy wyjęto mi dziecko… za drugim razem jest łatwiej nawet jak sie nie rodziło naturalnie

    • Fantastycznie, że Ci się udało!

  • Annia

    Jak ja lubię czytać Twoje wpisy, jakże inne od tych, których pełno w blogosferze nastawionych jedynie na klikalność. Twoje są takie ciepłe i od serca. Nie znam Cię osobiście, ale myślę, że bardzo bym Cię polubiła.
    Jesteś bardzo dzielna, że pomimo wielkich chęci do czynienia tego co uważane ogólnie za najlepsze dostosowujesz nastawienie do swojej sytuacji. Robisz coś najlepszego co możesz dla swojej rodziny. Sama też jestem w 2 ciąży młodszej od Twojej o ok. miesiąc. Poprzedni poród był wspomagany vacuum. Teraz mam nadzieję, że uda się bez takich.. Dlatego tym bardziej boję się, czy wybiorę dobry szpital. Mój poprzedni choć ma na koncie wiele uratowanych dzieci to jednak jak dokładniej przeanalizuję wiele rzeczy traktował zbyt „medycznie”. Byłam cały czas pod ktg i uwięziona na łóżku bez możliwości picia. Szpital warszawski, choć na pewno bardzo dobry, to jednak tym razem go ominę. Mam nadzieję, że lepiej trafię i będę mogła się więcej ruszać i to mi pomoże, żeby poród lepiej postępował.

    • Bardzo, bardzo dziękuję za miłe słowa! Powodzenia w końcówce ciąży i podczas drugiego porodu! Podobno za drugim razem jest łatwiej 🙂 Mnie też w pewnym momencie podpięli do KTG i już nie mogłam się ruszyć z łóżka… W którym szpitalu rodziłaś?

      • Annia

        Rodziłam w Instytucie Matki i Dziecka na Kasprzaka. Specjaliści są tam bardzo dobrzy, ale jednak podczas porodu trzeba czuć się jak najbardziej komfortowo jak się da – mam tu na myśli spokój i intymność, wtedy poród postępuje lepiej. Medyczne czynności powodują większe mimowolne odczuwanie stresu co hamuje postępy. I chyba tego spokoju mi zabrakło. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej a i tak jak wspominasz za drugim razem często jest łatwiej 🙂 powodzenia dla Ciebie, to już tak niedługo kiedy będziecie mogli się tulić do siebie całą powiększoną rodziną 🙂

  • Ja również miałam w pierwszej ciąży cesarkę ponieważ dziecko było dużo, a moja miednica mała.
    Ja zresztą jestem niskiego wzrostu więc nawet gdybym zaszła w drugą ciąże to i tak czekałaby mnie cesarka.
    Pozdrawiam

  • Powodzenia 1 grudnia!:)

  • Milena Bijata

    Rozumiem Twoje rozterki i wątpliwości sama je przeżywałam i to 2 razy. Wydaje mi się jednak że nawet jeśli wybiera się kolejne cc to warto poczekać z nim do rozpoczęcia akcji porodowej niż robić na zimno gdy Maluch zupełnie nie jest do tego przygotowany.

    • Dlatego też wybrałam termin najbardziej zbliżony do terminu z OM. Niestety nie udało mi się dogadać tak, żeby móc poczekać na skurcze, choć biorąc pod uwagę pierwszy poród to może bym musiała czekać na 42tc 😉

  • Sandra P

    Miał być poród siłami natury. Tydzień po terminie była cesarka. Przez ok 10 godzin doszłam do 5cm. Nic się dalej nie działo. Oksytocyna dawała mi popalić nawet przy zewnątrzoponowym. I jak tylko usłyszałam cc to i ułożyło. Chciałam sama ale widziałam że nie daję rady. Najgorsze było to czekanie kiedy zobaczę swoją Tosie. U nas też Tosia ☺ bałam się o nią i o siebie. Cc było wybawieniem w tamtej chwili. Teraz się boję. Boję się że znowu będzie tak samo. Że mój ból i starania i tak będą na marne. I tak nie będzie większe rozwarcie jak ostatnio. Myślę o tym żeby wynająć sobie położną która mnie wesprze. Bo z ostatniego porodu nie mam też dobrych wspomnień jeżeli chodzi o położną. Nie była pomocna. W ogóle. Ja też chodziłam do szkoły rodzenia ale mało się tam dowiedziałam. Musialam sie przeprowadzić i nie skończyłam kursu po prostu. Ja rodze pod koniec kwietnia. Jeszcze mam sporo czasu. Lekarz nie ma nic przeciwko porodowi naturalnemu. Zobaczymy…

  • Peptismum

    Pierwszy syn szybki sn, drugi – koszmarna cesarka – trzeciego nie planuję.

  • Dominika Gorzolnik

    zgadza sie w pełni z Toba. Uwazam ze te mamy ktore same wybieraja cc bez wskazan do tego nie wiedza co robia. Równiez nie wspominam milo mojego 1 cc, nie było wyjścia ulozenie pośladkowe. Teraz chciałabym drugie ale w głowie mam strach przed druga cc ;(. Mam nadzieje ze bede mogla sprobowac SN gdy sie wkoncu odwaze

  • Anika Slowinska

    Doświadczyłam VBAC i bardzo to sobie chwalę, jednak jeśli lekarz sugeruje drugie CC to nie ma się nad czym zastanawiać. Zdrowie mamy i dziecka są najważniejsze. Życzę powodzenia 1 grudnia!

  • Prawie dwa miesiące temu udało mi się zrealizować swoje marzenie o vbac. Było ciężko, bo ciało nie chciało współpracować, ale walczyłam dzielnie. To najpiękniejsze doświadczenie, jakie przeżyłam. Choć nawet położna watpila już, czy to się uda:) Historie opisalam u siebie na stronie. Są tam też dwie rozmowy nt vbac i mitow z tym zwiazanych. Zainteresowanych zapraszam. Pozdrawiam ciepło. Klaudia

  • Dwa lata temu ponad 9 godzin porodu naturalnego, kosmiczne bóle krzyżowe, przy których skurcze, to nic. Pełne rozwarcie, akcja porodowa szybka (a 9 godzin to trwało…), w między czasie podali mi coś na wydłużenie przerw pomiędzy skurczami, które były za krótkie a skurcze bardzo długie. Dziecko idealnie ułożone, miednica odpowiednia, wejście w kanał odpowiednie. W końcu skurcze słabły – podali mi oksytocynę. Z córką było wszystko dobrze, ciągle sprawdzali wszystkie parametry i nic złego się nie działo. Nadszedł koniec zmiany pani doktor i polecenie: cesarka. Byłam załamana. Nie byłam na nią przygotowana. Wykończona po całonocnym porodzie pojechałam na CC. Minęły dwa lata a ja boję się postarać o drugie dziecko. Na samą myśl przechodzą mnie ciarki. Chciałabym drugiego dziecka, ale koszmarnie boję się drugiej cesarki 🙁
    A Tobie życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki 🙂

  • Aleksandra Kropopek

    Powidzenia zycze.
    U mnie podobnie. Zaczelo sie naturalnie a skonczylo cc po 10 h. Synu duzy 4550. W pewnym momencie spadło mu tetno i trzeba bylo na cc. Koniec koncow okaxalo sie to wybawieniem bo mlody mial okrecona dwa razy pepowine i jeszcze wezel na pepowinie.jak to lekarz okreslil mlody jestcszcxesciarzem od urodzenia. Szybko sie pozbieralam po cc wiec tu traumy nie mam. Bardziej sie zastanawiam na ile byl niedotleniony przez ten czas o kiedy trzeba bylo sie decydowac na cc. Teraz mam termin na polowecstycznia i dalej sie bije z myslami co zrobic. A brzucho.mam tak juz wielkosciowo jak mialam na koniec pprodu syna. Przyciagam sppjrzenia na ulicy 😉.

  • Ania Gie

    Wow pierwszy już jutro☺ tez chciałam rodzic naturalnie i…. rodziłam. Po 40 minutach parcia szybka cesarka. …. ból – okropny, dochodzenie do siebie -ciężkie, walka o pokarm – masakryczna. .. ale dalej nie wiem jak będę (jeśli będę ) rodzic następnym razem….. życzę szczęśliwego rozwiązania
    PS. Córka 4300g 😉