MACIERZYŃSTWO

Organizacja zdjęć w 3 krokach, czyli o mojej zasadzie 3xW

Tysiące zdjęć na kompie. 30 razy powtórzone jedno ujęcie. Mnóstwo rozmazanych, poruszonych, nieudanych. Ucięte głowy, zamknięte oczy, zdjęcia prześwietlone albo zbyt ciemne. Perełki giną wśród masy słabych fotografii. Robimy setki zdjęć i rzadko do nich wracamy, bo kto by miał czas i ochotę oglądać taki zdjęciowy bałagan. Znacie to? 

Kiedyś wszystko było prostsze. Kupowało się kliszę na 36 zdjęć, cykało fotki, oddawało do wywołania i wkładało do albumu, wsuwając nieudane odbitki pod te dobre. Jakoś tak głupio było wyrzucać wywołane zdjęcia. Co jakiś czas trzeba było kupić nowy album, żeby zrobić miejsce dla świeżych wspomnień i chwil. Teraz niby jest łatwiej – można robić w zasadzie nieograniczoną ilość zdjęć za darmo, a wywołanie jest tańsze. Paradoksalnie mam jednak mniej zdjęć w albumach od czasu, kiedy kupiłam nowoczesny aparat, a w dodatku rzadziej je przeglądam. Nie lubię oglądać zdjęć na ekranie komputera, denerwuje mnie nieskończona ilość takich samych fotek, z których połowa jest nieudana.

Ale znalazłam na to sposób.

Postanowiłam wprowadzić metodę 3 x W – włącz myślenie, wywalaj, wywołuj. Kilka prostych nawyków, dzięki którym będę miała porządek w naszym rodzinnym archiwum i łatwy dostęp do najpiękniejszych wspomnień. Kluczem jest systematyczność i konsekwencja.

 

1. krok organizacji zdjęć: WŁĄCZ MYŚLENIE

W momencie, w którym przestałam robić zdjęcia w trybie automatycznym mojego aparatu, włączyłam myślenie. Zanim nacisnę przycisk migawki, sprawdzam parametry – przysłonę, czas, naświetlanie, iso. Dostosowuję parametry do warunków i efektu, który chcę uzyskać. Gdy patrzę przez obiektyw, mam w pamięci zasady kompozycji. Z przestrzeni, w której fotografuję usuwam zbędne przedmioty. Dopiero wtedy robię zdjęcie. Zanim pstryknę piętnaście kolejnych, sprawdzam pierwsze – czy jest ok, czy nie przydałoby się zmienić trochę parametrów. Jeśli jest nieudane – od razu kasuję. Gdy mam chwilę, już na poziomie aparatu kasuję duble, rozmazańce i poucinane kończyny. Myślenie na tym etapie oszczędza sporo czasu później!

 

2. krok organizacji zdjęć:  WYWALAJ

Do tego etapu potrzeba najwięcej samozaparcia, przynajmniej w moim przypadku. Zgrywając zdjęcia z aparatu na komputer, staram się zorganizować sobie 15 minut na ich przejrzenie. Kasuję bez sentymentu wszystkie rozmazane zdjęcia, chociaż wywalenie powtórek jest już trudniejsze. Na co jednak komu 15 takich samych ujęć? Oglądając później taką sesję zanudzić się można na amen. Z 15 staram się zachować maksymalnie 5. Jestem zadowolona, jak z tysiąca zdjęć zostanie mi 300-400, przyjemniej się później do takich plików wraca. Niestety, zasadę tę wprowadziłam w życie niedawno, więc mam jeszcze TONY zdjęć kompletnie nieprzejrzanych, ogrom pracy mnie przeraża. Planuję sukcesywne porządkowanie archiwów (w maju udało mi się na przykład ogarnąć wszystkie zdjęcia ciążowe – rezultatami pochwaliłam się w tym wpisie – KLIK), jednak podstawą sukcesu jest bieżąca praca nad wykonywanymi i zapisywanymi zdjęciami.

 

3. krok organizacji zdjęć: WYWOŁUJ

Niektórzy lubią oglądać zdjęcia w wersji cyfrowej – na komputerze, czy telewizorze. Zapisują zgrabne pliczki na dyskach i co jakiś czas do nich wracają. Ja jednak jestem tradycjonalistką. Lubię usiąść sobie wieczorem na kanapie pod kocykiem z kubkiem kakao lub lampką czerwonego wina, włączyć Coldplay i przeglądać zdjęcia w albumach lub fotoksiążkach. Bardzo często wracam do swoich czarno-białych zdjęć z wczesnego dzieciństwa. Żałuję, że mam ich tak mało, doceniam każdą fotografię… Staram się regularnie wywoływać zdjęcia. Do tej pory robiłam to w trojaki sposób:

  • Zdjęcia z przyjaciółmi z imprez i wspólnych wypadów wywoływałam tradycyjnie, choć w różnych formatach, potem je wycinałam i tworzyłam kolaże w dużym albumie, który dostaliśmy w prezencie ślubnym.
  • Zdjęcia z wyjątkowych okazji, wycieczek i wakacji wywoływałam w formie fotoksiążek (pierwszą wykonałam z okazji naszych zaręczyn 6 lat temu!)
  • Pozostałe zdjęcia wywoływałam tradycyjnie w formacie 10 x 15 i wkładałam do albumów.

Stety-niestety, pierwszego albumu nie uzupełniałam już od wieków – odkąd zostaliśmy rodzicami słowo „impreza” brzmi niezwykle egzotycznie i kojarzy się z prehistorią. Chyba muszę pomyśleć nad nową koncepcją kolaży albo album będzie czekał aż dzieciaki pójdą na studia…

Nie wywołuję już też zdjęć tradycyjną metodą – takie albumy zajmują masę miejsca i jakoś tak przestały mi się podobać.

Pokochałam natomiast fotoksiążki! Dają mi coś więcej niż wywołanie zdjęć i przeglądanie ich po kolei – pozwalają opowiedzieć historię, przekazać emocje, ułożyć zdjęcia w pomysłowy, niestandardowy sposób. Jeśli chcę, mogę umieścić komentarz (np. datę, wiek dziecka, cytat), który dodatkowo nadaje albumowi charakteru. Poza tym fotoksiążki zajmują nieporównywalnie mniej miejsca niż tradycyjne albumy.

Już jakiś czas temu zaprzyjaźniłam się z fotoksiążkami Printu – wyróżnia ich świetna jakość wykonania, przepiękne szablony i bardzo intuicyjny program do składania projektów. Ich produkty nie są najtańsze, ale moim zdaniem to jedne z najlepszych fotoksiążek na polskim rynku.

Dostałam dla Was zniżkę -40% na wykonanie dowolnej fotoksiążki – wystarczy, że klikniecie TUTAJ i pobierzecie kupon, który będzie ważny 14 dni. Kupon można pobrać do końca roku.

Mam taki plan, żeby zamawiać sobie fotoksiążkę z najlepszymi zdjęciami z całego roku, może od czasu do czasu dodając jakieś dodatkowe np. z wakacji. Ostatnio właśnie do naszej kolekcji dołączyła książka z cudownych wakacji nad polskim morzem 🙂

_mg_3736 _mg_3740 _mg_3753 _mg_3765

No cóż, czeka mnie masa pracy, żeby wreszcie zorganizować całe nasze zdjęciowe archiwum – przede wszystkim powywalać nieudane zdjęcia, bo o wywołaniu fotek z 2012 roku już nawet nie marzę. Czas tak szybko leci! Tej jesieni chciałabym przede wszystkim ogarnąć zdjęcia z ostatnich dwóch lat, czyli od momentu pojawienia się naszej córeczki na świecie. To ambitne, ale wykonalne zadanie, zwłaszcza że już od jakiegoś czasu utrzymuję spójną strukturę archiwum (foldery: 2014, 2015, 2016 oraz podfoldery z nazwami miesięcy) i staram się wywalać na bieżąco nieudane zdjęcia.

Ciekawi mnie szalenie, jak to jest u Was ze zdjęciami! Macie porządek czy toniecie w chaosie? Wywołujecie zdjęcia czy oglądacie je w wersji cyfrowej? 

organizacja zdjęć

You Might Also Like