MOIM ZDANIEM POLECANE

Mycie zębów od niemowlaka do przedszkolaka. 7 rzeczy, które mnie zaskoczyły

Mycie zębów wydaje się tak prostą, banalną czynnością, że nawet się nad nią nie zastanawiamy. Są zęby? Są. To myjemy? Tak. Ale, ale… Czy na pewno właśnie ten moment jest odpowiedni na rozpoczęcie przygody ze szczoteczką do zębów i pastą? I właśnie… jaką pastą – z fluorem, czy bez?

W pierwszych miesiącach życia mojego dziecka nie myślałam zbyt wiele o jego zębach. Przecież jeszcze nie ujrzały światła dziennego! Zupełnie nie wiedziałam o kilku rzeczach, o którymi powinnam była wiedzieć. Po zgłębieniu się w temat znalazłam też kilka innych faktów, ważnych też dla mam kilkulatków. Zatem, nic straconego!

 

1. Późne ząbkowanie jest w porządku

Pierwszy ząbek Tosi powitaliśmy, gdy miała prawie 8 miesięcy. Kolejne ząbki wychodziły też bardzo powoli – trójki i czwórki pojawiły się całkiem niedawno, bo ok. 2. roku życia! Oczywiście wyobrażałam już sobie Bóg wie co i z duszą na ramieniu udałam się z córką do dentysty na kontrolę. (Oczywiście powinnam była wybrać się na spokojnie wcześniej, ale o tym później…) Dowiedziałam się, że to jest w porządku („należy się martwić, jeśli w ciągu pierwszego roku życia dziecka nie wyrznie się pierwszy ząbek”) i że…

 

2. Nawet brak jakiegoś mleczaka nie oznacza automatycznie braku zawiązka zęba stałego

Zawiązki zębów stałych są niezależne od mleczaków, więc nie trzeba się zamartwiać, gdy któregoś mleczaka po prostu nie będzie. Tak się zdarza i nie ma co rozpaczać. Zawiązki te w dodatku kształtują się jeszcze w okresie płodowym (oprócz zawiązków trzonowców, które pojawiają się u ok. 6-mies. dziecka), więc i tak już jest pozamiatane.

 

3. O przyszłe zęby powinno się dbać jeszcze przed ząbkowaniem

Przede wszystkim w ciąży, kiedy to kształtują się zęby maluszka. Ważna jest przede wszystkim zróżnicowana dieta, bogata w fosfor, wapń, żelazo oraz witaminy z grup A, C i D.

Poza tym warto przecierać dziąsełka niemowlaka gazikiem zwilżonym wodą lub specjalnymi chusteczkami z ksylitolem.

 

4. Istnieją szczoteczki elektryczne dla niemowląt

Byłam święcie przekonana, że szczoteczki elektryczne są mniej delikatne i można nimi myć ząbki dopiero kilkulatków. Okazuje się jednak, że są na rynku szczoteczki elektryczne z bardzo miękkim włosiem i delikatnymi wibracjami przeznaczone już od 1. ząbka.

Szkoda, że nie widziałam tego wcześniej – jestem wielką fanką takich rozwiązań i sama używam szczoteczki elektrycznej od ponad 10 lat. Zatem gdy dostałam propozycję przetestowania szczoteczki elektrycznej dla dzieci, od razu się zgodziłam. Nasz model to Baby Sonic od Brush-baby. O tym jak się sprawdza napiszę za chwilę.

 

5. Fluor w paście dla dzieci jest jednak ok (?)

A przynajmniej tak zapewnia Polska Akademia Stomatologii Dziecięcej. Ważna jest jednak jego ilość i tak:

  • dla dzieci do 3. roku życia zalecana zawartość fluoru w paście to 500-1000 ppm
  • dla dzieci w wieku 3- 6 lat – od 1000 ppm
  • dla dzieci powyżej 6. roku życia – do 1450 ppm

Szczerze mówiąc, nie wyzbyłam się tak do końca swojej nieufności w stosunku do tego nieszczęsnego fluoru, tym bardziej że według innych źródeł powinno się go wprowadzać w pastach dopiero ok. 7. roku życia i postawiłam na złoty środek – pasta bez fluoru dopóki dziecko nie potrafi jej wypluwać i pasta z niską zawartością fluoru później. W naszym przypadku dopiero po 2. roku życia.

Pastę z dodatkiem fluoru stosuję tylko raz dziennie. Przy drugim (i każdym kolejnym) szczotkowaniu nakładam pastę wyłącznie z ksylitolem. Zawsze też wciskam pastę we włosie szczoteczki, żeby nie została zjedzona.

 

6. Ksylitol jest super!

Ksylitol jest całkowicie bezpieczny, kiedyś był otrzymywany z brzozy. Ma działanie przeciwpróchnicze oraz, mimo słodkiego smaku, nie stanowi pożywki dla bakterii. Ponadto podnosi pH w jamie ustnej. Nawet jeśli zdecydujecie się na stosowanie pasty z fluorem od początku, warto poszukać takiej, która dodatkowo ma w składzie ksylitol.

 

7. Lepiej dać dziecku kawałek czekolady niż lizaka

Jak na razie u nas jest to wiedza czysto teoretyczna 🙂 Tosia na co dzień nie dostaje słodyczy – lizaka jadła tylko raz, a z kinder czekoladkami spotkała się dwa lub trzy. Jak się ją zapyta, czy chce „jajko” odpowie: „tak, omlet!” Jednak z dwojga złego dla zębów lepiej jest jak dziecko rach-ciach pożre czekoladkę niż przez pół godziny ssie lizaka. Warto też po takim grzeszku namówić dziecko na dodatkowe szczotkowanie ząbków.

(Cukierki ze zdjęcia zjadłam sama, wszystkie, nawet się z mężem nie podzieliłam! :D)

 

Do dentysty z niemowlakiem?

Wiecie, że pierwsza wizyta u stomatologa powinna się odbyć między 6. miesiącem a pierwszym rokiem życia dziecka? Lekarz sprawdza, czy proces ząbkowania przebiega prawidłowo, a dziecku nie zagraża próchnica. Informuje, jak należy dbać o higienę jamy ustnej, dziąsła i zęby, żeby uniknąć problemów w przyszłości.

Niestety w Polsce do stomatologów po raz pierwszy najczęściej trafiają dzieci w wieku ok. 3 lat z poważną próchnicą w komplecie. To świetny początek do… wyrobienia złych skojarzeń, niechęci i lęku.

Ząbki powinny być regularnie kontrolowane co ok. 3-6 miesięcy (jeśli nie ma żadnych problemów) i każdorazowo, gdy rodzic zauważy coś niepokojącego, np. białą plamkę na zębie.

W wieku 2-3 lat warto wybrać się też na wizytę adaptacyjną, podczas której dziecko może na spokojnie zwiedzić gabinet stomatologiczny, obejrzeć sprzęt, pobawić się w miłej atmosferze.

My na pierwszą wizytę wybraliśmy się dość późno, Tosia miała już półtora roku. Na spokojnie rozejrzała się po gabinecie, na kolanach u mamy dała sobie policzyć ząbki, a na koniec wybrała zabawkę – nagrodę. Niezły start 🙂

Warto też świadomie wybrać miejsce, do którego się udamy z maluchem, żeby trafić w naprawdę dobre ręce i cała wizyta przebiegła w miłej atmosferze. W ramach akcji Gabinet Przyjazny Małemu Pacjentowi na stronie jakzachecic.pl możecie wyszukać starannie wyselekcjonowane, polecane gabinety stomatologiczne, idealne na pierwszą (i kolejne oczywiście też) wizytę z dzieckiem. Wybierając się do jednego z tych miejsc możemy mieć pewność, że pracują tam pełni pasji i empatii lekarze, którzy wiedzą, jak ważne jest odpowiednie podejście do małego pacjenta.

Lista gabinetów: KLIK

 

Nasza szczoteczka

_mg_4257

Szczoteczka Baby Sonic od Brush-baby sprawdziła się u nas znakomicie! Ma wymienne końcówki (w zestawie znajduje się końcówka odpowiednia dla dzieci w wieku 0-18 miesięcy oraz 18-36 miesięcy) z miękkim włosiem. Działa na 1 baterię AAA (mini paluszek). Pierwsze kliknięcie włącza jedynie podświetlenie, drugie zaś dodatkowo wprowadza drgania (16 tys. na minutę), które pomagają dokładnie wyczyścić ząbki. Po 2 minutach szczoteczka się sama wyłącza, a co 30 sekund informuje o konieczności przejścia do kolejnej partii zębów.

Bardzo podoba mi się to podświetlenie końcówki szczoteczki – dzięki niemu mogę nie tylko lepiej czyścić ząbki Tosi, ale też obserwować, czy jakiś nowy ząbek się nie przebija.


Byłyście już z dzieckiem u stomatologa? W jakim wieku? Zaskoczyło Was coś z mojej listy?

You Might Also Like

  • Wiesz, że mój Szymon, który jutro kończy 8 miesięcy ma już 8 zębów? Zadziwia mnie to niesamowicie. 😀 Ale przynajmniej, tak jak jego siostra, w ogóle nie ząbkuje – żadnego bólu, żadnej zmiany w zachowaniu.
    Mieliśmy tę szczoteczkę, kiedyś były w Biedronce, ale te wibracje były żałosne. Same wibracje nie wystarczyły żeby umyć zęby (w szczoteczce dla dorosłych trzeba tylko przechodzić z zęba do zęba), a ruszanie z tymi wibracjami było niewygodne. Poza tym wibrująca i świecąca szczoteczka była zbyt atrakcyjna dla Róży i ciągle się nią bawiła. Pastę używamy z ksylitolem, Ziajka. Najbardziej podoba mi się w niej to, że jest miętowa, a nie owocowa, jak większość past dla dzieci. Róża ją uwielbia! Nie ma mowy, żeby coś wypluwała. Po myciu zębów wysysa zawartość szczoteczki… Eh… Ostatnio ją przyłapałam jak wysysa pastę prosto z tubki. Za to i czekoladą i cukierkami gardzi, jak każdym jedzeniem.
    Na pierwszą wizytę do dentysty na NFZ się zapisałam jakiś czas temu, dostałam termin na 1,5 roku później, ale hej, czas szybko leci! 😉 A wizyty dydaktyczne refundowane są dopiero od 3 roku życia. 🙁

    • 8 zębów?! Wow, nieźle! Mi się właśnie podoba, że te wibracje są takie delikatne i szczoteczka jest cicha 🙂 Myślę, że w innym wypadku Tosia by jej nie polubiła. My też używaliśmy Ziajki i do tej pory często ją stosujemy, bo Tosia lubi myć zęby i po 5 razy dziennie… Pastę z fluorem jej daję tylko rano i wieczorem.
      Wysysa pasę z tubki? haha, przypomniało mi się, jak sama to robiłam jako dziecko 🙂
      1,5 roku czekania na wizytę do dentysty? To jakaś paranoja 🙁 A jak dziecko będzie chore i wizyta przepadnie, to trzeba będzie czekać kolejny rok? Masakra.

  • Monika

    Popatrzyłam na polecane gabinety dla dzieci – niestety te, które są blisko mają kosmiczne ceny. Plomba w mleczaku 140 zł, no cóż to dla mnie przesada. Wizyta adaptacyjna jest dedykowana większym dzieciom. Moim zdaniem przegląd zębów, czy prawidłowo rosną i nie ma ubytków może zrobić pediatra.

    • Pediatra może nie dostrzec początku problemu gołym okiem, przez co późniejsze leczenie będzie poważniejsze, dłuższe, droższe i zapewne bardziej bolesne. Moim zdaniem chore jest to, co napisała Zuzia poniżej – że na wizytę u stomatologa z dzieckiem na NFZ musi czekać 1,5-roku. My za pierwszą wizytę zapłaciliśmy ok. 50zł, do tego późniejsze przeglądy mamy gratis.

      • Monika

        Jeśli masz czekać 1.5 roku to lepiej żeby pediatra popatrzył na te zęby, kiedy dziecko ma rok. Jestem już delikatnie zmęczona bieganiem z wszystkim do specjalistów, ja nie wiem czy ten pediatra to jest tylko od wypisywania skierowań i ewentualnie leczenia anginy? To jest specjalista od dzieci i właśnie w jego kompetencjach jest ocena takich rzeczy (chyba, że to marny lekarz).

        Są gabinety gdzie wizyta z przeglądem jest tańsza czy nawet pierwsza
        jest gratis ale akurat w tych polecanych gabinetach ceny są z kosmosu.