MAMA ZA KLAWIATURĄ

Mama za klawiaturą. Tricky Mind: Gordonki, basen, zajęcia ogólnorozwojowe. Czy warto inwestować?

Witajcie w naszym cyklu „Mama za klawiaturą”! W co drugą  środę publikuję teksty mam-blogerek, które świetnie łącząc macierzyństwo z blogowaniem udowadniają, że „impossible” to nic innego jak „I’m possible” 🙂 Dziś gościem jest Dominika z bloga trickymind.pl która podzieli się z nami swoją wiedzą i doświadczeniami z zajęciami ogólnorozwojowymi dla maluchów.

Jeśli jesteś blogującą mamą i chcesz opublikować u mnie swój (nowy) wpis, pisz na: carla@mamacarla.pl!


Na każdym niemal kroku jesteśmy zasypywane wszelkiego rodzaju ofertami zajęć ogólnorozwojowych dla naszych dzieci. Propozycje zaczynają się już dla tych najmłodszych – kilkumiesięczniaków i stają się coraz bardziej zróżnicowane wraz z wiekiem dziecka. Pytanie brzmi: czy warto inwestować w taką formę spędzania czasu z dzieckiem? Wypróbowałam kilka propozycji i chętnie podzielę się z Wami wrażeniami – zarówno moimi jak i mojej 1,5 rocznej Laury

Na wstępie odpowiedź na pytanie zadane w tytule: ZDECYDOWANIE TAK!

Dlaczego? Ponieważ warto wspierać rozwój naszych dzieci od samego początku. Dzieci pozbawione możliwości treningu rozwijają swoje umiejętności ruchowe o wiele wolniej i nie we właściwej kolejności. Nie oznacza to oczywiście, że jeżeli nie będziesz chodziła na basen ze swoim maluchem to że nie będzie on prawidłowo rozwinięty, ale zdecydowanie dzieci, które uczestniczą regularnie w takich zajęciach mają o wiele mniejsze problemy związane z wadami postawy w przyszłości. Aby zilustrować to zagadnienie podam dosyć radykalny przykład z dawnych (bo pochodzących z lat 60-tych) obserwacji Wayne’a Dennisa w jednym z irańskich sierocińców. Dzieci tam przebywające były rutynowo układane na plecach, na miękkich materacach. Rzadko lub w ogóle nie miały możliwości leżenia lub poruszania się na brzuszku, a dodatkowym utrudnieniem były zapadnięte materace, które uniemożliwiały im obrócenie się i znacznie ograniczały zakres ich ruchów. Dzieci te prawie nigdy nie przeszły normalnej drogi w nauce chodzenia – prawdopodobnie dlatego, że nie miały zbyt dużo okazji by potrenować w pozycji „na brzuszku”. W rezultacie nauka chodzenia zajęła im dodatkowy rok czasu.

Oczywiście przykład ten jest bardzo jaskrawy, ale przywołałam go celowo, żeby pokazać że czasami z pozoru drobna różnica w podejściu potrafi wprowadzić bardzo duże zmiany w ogólnym rozwoju dziecka. Tak samo sytuacja będzie wyglądała w drugą stronę – jeśli będziemy stymulować nasze dziecko i dostarczać mu różnorodnych bodźców każdego dnia, to jego rozwój będzie bardziej harmonijny i pewne umiejętności nasz maluch pozyska szybciej i z większą łatwością.

Poniżej zamieszczam tabelę, która w wielkim skrócie pokazuje Kamienie milowe rozwoju czynności ruchowych w pierwszych dwóch latach życia:

Wiek w miesiącach

Zdolności lokomocyjne

Zdolności nielokomocyjne

Zdolności manipulacyjne

1

Odruch automatycznego przebierania nogami

Nieznacznie unosi główkę: śledzi oczyma poruszające się wolno przedmioty

Trzyma włożone w dłoń przedmioty

2-3

Leżąc na brzuszku, potrafi unieść główkę pod kątem 90 stopni

Zaczyna zagarniać znajdujące się w zasięgu wzroku przedmioty

4-6

Przekręca się: podtrzymywane potrafi siedzieć; porusza się za pomocą rąk i nóg („czołga się”)

W pozycji siedzącej trzyma prosto główkę

Sięga i chwyta przedmioty

7-9

Siedzi bez pomocy, raczkuje

Przenosi przedmioty z jednej ręki do drugiej

10-12

Potrafi podciągnąć się i stanąć, chodzi, przytrzymując się mebli; później chodzi bez pomocy

Przykuca i schyla się

Pewne oznaki wyboru chwytu; trzyma w garści łyżkę, ale nie zawsze trafi jeszcze łyżką do buzi

13-18

Chodzi tyłem i krokiem dostawnym, biega (14-20 miesięcy)

Toczy piłkę w kierunku dorosłego

Składa dwa klocki; wkłada przedmioty do małych pojemników i wysypuje je

Kamienie milowe rozwoju czynności ruchowych w pierwszych dwóch latach życia, za: H. Bee, 2004

A teraz przejdźmy do konkretów

BASEN

Rozwiązanie dostępne już od 3 miesiąca życia. Niektórzy twierdzą że można zacząć nawet wcześniej, ale według mnie ważne jest żeby nasz mały pływak opanował już umiejętność trzymania główki – wtedy będzie mógł „pływać na brzuszku” i cieszyć się zmianami pozycji. Poza tym młodsze niemowlę nie ma jeszcze tak dobrze ukształtowanego układu odpornościowego. Zajęcia na basenie są genialnym rozwiązaniem dla dzieci, które mają problemy z napięciem mięśniowym – zarówno przy wzmożonym jak i obniżonym oraz przy asymetriach ciała, które zdarzają się teraz coraz częściej. Basen bez wątpienia wspiera rozwój fizyczny dziecka. O czym warto pamiętać wybierając się na basen z niemowlakiem?

  • Sprawdź czy basen jest przystosowany do najmłodszych użytkowników – woda powinna mieć określone parametry (m.in. temperatura ok. 32 stopnie), pływalnia powinna być wyposażona w tzw. szatnie rodzinne aby ułatwić Wam przygotowanie się do Waszej podwodnej przygody, fajnie gdyby mieli ogólnodostępne akcesoria takie jak piłeczki, konewki do polewania głowy, czy dmuchane zabawki
  • Pamiętaj, że Wasza torba z wszystkimi potrzebnymi rzeczami będzie naprawdę duża – pierwszy raz warto wybrać się np. w asyście Twojego partnera, bo pamiętam że pierwsze przebieranie Laury i siebie zajęło nam sporo czasu a ja wpadłam na zajęcia spóźniona i zmęczona samą procedurą przygotowawczą
  • Niektóre baseny wymagają czepków i wszystkie obowiązkowo pieluszek kąpielowych dla malucha – raczej zaopatrz się w nie wcześniej bo w sklepikach basenowych zazwyczaj je mają ale tylko w jednym rozmiarze i to niekoniecznie w tym, którego akurat potrzebujesz 😉
  • Ubierz dziecko tak, żeby łatwo Ci było je rozebrać. Swoje ubranie też tak dobierz żebyś mogła wszystko zrobić jedną ręką 😉
  • Nie zapomnij o przekąsce dla siebie i maluszka – po wodnych harcach na pewno wzrosną Wasze apetyty
  • Na basenach jest bardzo gorąco – nie ubierajcie się jak na Syberię. Wiem, że sezon jesienno-zimowy sprzyja ubieraniu bardzo grubych ubrań, ale warto ubrać się na cebulę żeby móc zrzucić kilka warstw zaraz po wejściu . Weź pod uwagę, że musisz przebrać buty, rozebrać dziecko, rozebrać siebie, kupić karnet i odnaleźć swoją szafkę – lepiej robić to w T-shircie niż w golfie 😉
  • Nie polecam wykupywania od razu karnetu na zorganizowane zajęcia – dlaczego? Maluch może nie być od razu zachwycony tą dużą wanną, do której chcesz go wsadzić i będzie sabotował całe zajęcia. U nas tak było, chociaż Laura zawsze uwielbiała kąpiele w domowej wannie, więc byłam bardzo zaskoczona tym jak bardzo jej się nie podobało pływanie z innymi maluchami. Nie była aż tak mała, bo miała wtedy 6 miesięcy. Sytuacja diametralnie zmieniła się po kilku samodzielnych pobytach na basenie. Nie spieszyłyśmy się nigdzie, bo nie gonił nas żaden grafik zajęć, nikt nam nie kazał polewać głowy konewką, więc robiłyśmy to we własnym tempie i wtedy gdy miałyśmy na to ochotę. To nie jest tak, że neguję takie zorganizowane zajęcia – absolutnie nie! Ale biorąc pod uwagę fakt, że jest to przyjemność dosyć kosztowna (4 zajęcia kosztują ok. 165 zł), szkoda tracić okazję aby w pełni z niej skorzystać. Gdy już oswoicie się z nowym środowiskiem, to śmiało zapiszcie się na zajęcia bo to niesamowita frajda

GORDONKI

Gordonki to zajęcia umuzykalniające dla niemowląt, małych dzieci i kobiet w ciąży wg teorii Edwina E. Gordona. Zazwyczaj są one prowadzone bez towarzyszenia instrumentu typu pianino czy gitara, ale w cyklach w których brałyśmy udział z Laurą co miesiąc wprowadzany był nowy instrument – np. puzon, kontrabas, flet itp . Głównym narzędziem pracy osoby prowadzącej jest jej głos, wspomaga się także instrumentami orffowskimi (grzechotki, kastaniety, tamburyny, dzwonki itp.). We wspólnej zabawie wykorzystywane są też: chusta klanzy, piórka, chustki, wstążki, bańki mydlane, piłki i inne akcesoria. Zajęcia są bardzo ciekawe gdy prowadzi je więcej niż jedna osoba – uczestniczyłyśmy w zajęciach prowadzonych przez jedną dziewczynę, a innym razem ten sam program realizowały trzy. Jak mówi stare przysłowie „co dwie głowy to nie jedna”, więc możecie sobie wyobrazić co dzieje się gdy są to trzy głowy 😉

Laura na początku nie była zajęciami zachwycona – nie będę udawać że od razu chętnie brała w nich udział. Zabrałam ją dosyć wcześnie, bo miała wtedy 10 miesięcy, samodzielnie siedziała i trochę przerażał ją wodospad różnorodnych dźwięków jaki jej zafundowałam. Nie zraziło nas to jednak – uczestniczyłyśmy w zajęciach na tyle, na ile to było dla Laury komfortowe. Obserwowałyśmy inne dzieci, słuchałyśmy muzyki, chodziłyśmy dookoła sali (Laura na rękach). Za każdym razem było lepiej, Laura była coraz odważniejsza. Teraz wróciłyśmy na Gordonki po wakacyjnej przerwie i po krótkim okresie adaptacyjnym Laura tańczy i śpiewa zarówno na zajęciach jak i w drodze do domu takie zajęcia umuzykalniające to świetny sposób na stymulowanie rozwoju spostrzegania i myślenia.

Warto pamiętać o tym, że dziecko przechodzi pewne „kryzysy” rozwojowe, które troszeczkę utrudniają udział w tego typu zajęciach. U nas trudny był 13 miesiąc życia Laury, kiedy zaczęła samodzielnie chodzić i postanowiła być ze mną znowu nierozłączna. Każde zajęcia spędzała w pozycji misia koali na moim brzuchu i na każdy gest ze strony osób postronnych reagowała płaczem. To jest całkowicie naturalne i jest zdrowym objawem rozwoju, więc nie warto się tym zniechęcać i zakładać że dziecko za bardzo się stresuje nowym otoczeniem – zawsze możecie na chwilę się oddalić, zabrać ze sobą ulubione misiaki z domu, albo np. babcię ze sobą żeby wprowadzić elementy domowe w nowym środowisku

Poniżej tabela ukazująca fazy sensomotorycznego rozwoju według Jean’a Piageta, który znany jest przede wszystkim z teorii rozwoju poznawczego, która zrewolucjonizowała sposób myślenia o dziecięcym umyśle:

Faza Wiek w miesiącach Określenie Piageta Charakterystyka

1

0-1

Odruchy

Wykorzystywanie wbudowanych schematów i odruchów takich jak ssanie lub patrzenie. Prymitywne schematy zaczynają się powoli zmieniać pod wpływem akomodacji. Brak naśladowania; brak możliwości łączenia informacji z różnych zmysłów

2

1-4

Reakcje kołowe pierwotne

Dalsza akomodacja podstawowych schematów, gdyż dziecko bezustannie ich używa – chwytanie, patrzenie, ssanie Początek koordynowania schematów z różnych zmysłów, także dzieci patrzą w kierunku dźwięku i ssą wszystko, po co potrafią sięgnąć lecz nie potrafią jeszcze połączyć działań swego ciała ze skutkami obserwowanymi poza nim 

3

4-8

Reakcje kołowe wtórne

Dziecko staje się bardziej świadome zdarzeń mających miejsce poza jego ciałem i stara się je powodować w trakcie pewnego rodzaju uczenia się metodą prób i błędów. Jednak nie wiadomo, czy rozumie działanie przyczynowe. Może wstąpić imitacja, ale tylko w obrębie schematów należących do repertuaru dziecka. Zaczyna się rozumienie „pojęcia przedmiotu”.

4

8-12

Koordynacja schematów

Wyraźne zachowania intencjonalne. Dziecko nie tylko podąża za rzeczą, której pragnie, może w tym celu połączyć dwa schematy, jak odrzucenie poduszki w celu sięgnięcia po zabawkę. Pojawia się naśladowanie nowych zachowań, jak również przekazywanie informacji z jednego zmysłu do drugiego (transfer intermodalny)

5

12-18

Reakcje kołowe trzeciego rzędu

Zaczyna się „eksperymentowanie”, w którym dziecko próbuje nowych sposobów zabawy lub manipulowania przedmiotami. Aktywne i celowe wykorzystanie metody prób i błędów.

6

18-24

Początki reprezentacji myślowej

Rozwój użycia symboli w celu reprezentowania przedmiotów i wydarzeń. Dziecko rozumie, że symbol jest czymś odrębnym od przedmiotu. Po raz pierwszy pojawia się  imitacja wstrzymana, ponieważ wymaga ona wewnętrznej reprezentacji.

Fazy rozwoju sensomotorycznego według Piageta, za: H. Bee, 2004

ZAJĘCIA OGÓLNOROZWOJOWE DLA MALUSZKÓW (0-3 LATA)

Pod tą nazwą kryją się wszelkie zajęcia, które polegają na wspólnej zabawie w grupie. Zazwyczaj zaczynają się powitalną piosenką, gdzie każdy maluch jest witany przez grupę – wymieniane jest jego imię i wszyscy biją mu brawo. Potem przeplatane są różne zabawy ruchowe, takie klasyki jak „Balonik”, „Stary niedźwiedź mocno śpi” czy „Kółko graniaste”, czytanie kolorowych książeczek i prace plastyczne. Forma zajęć zależy od doświadczenia, kwalifikacji i pomysłowości osoby prowadzącej. Z Laurą miałyśmy okazję brać udział w dwóch różnych grupach – obydwie Panie Prowadzące były bardzo kreatywne i miały świetne podejście do dzieci: nie zmuszały maluszków do robienia niczego na co nie miały ochoty, szanowały indywidualne tempo pracy i zwracały uwagę na różnice wieku uczestników. Nie oszukujmy się różnica w możliwościach percepcyjnych 1,5 roczniaka i 3 latka jest ogromna, więc tworząc konspekt zajęć warto brać to pod uwagę. Z naszego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że nam bardziej odpowiada grupa w której jest więcej uczestników zbliżonych wiekowo do Laury – dzięki temu prowadząca dostosowuje charakter zajęć do młodszych dzieci. Oczywiście nie macie wpływu na to jaka grupa zostanie stworzona, więc nie przejmujcie się tym, że będziecie najmłodszymi uczestnikami. Laura pierwszy raz uczestniczyła w tego typu zajęciach gdy miała 12 miesięcy, a reszta grupy miała 2-2,5 roku. Korzystałyśmy z tych zajęć na miarę naszych możliwości, bardziej skupiając się na aspekcie społecznym, ponieważ taki kontakt z dziećmi w różnym wieku ma nieoceniony wpływ na rozwój społeczny i rozwój osobowości  😉   

Jeżeli zdecydujesz się na udział w takich zajęciach to pamiętaj o jednej rzeczy – dziecko jest w stanie skupić uwagę przez ok 1-1,5 minuty na 1 rok życia. U nas się to sprawdza zwłaszcza przy pracach plastycznych – Laura po ok 2-3 minutach postanawia skosztować kredki, musi mi przypomnieć gdzie mam oko, z wielką radością komunikuje że obok niej siedzi chłopczyk itp. To naturalne i nie ma sensu zmuszać dziecka do tego aby zbyt długo siedziało w jednym miejscu, bo maluch w drugim roku życia jest bardzo dynamiczny i prawie ciągle w ruchu. Na siedzenie w ławce jeszcze przyjdzie czas 😉

A jakie są Wasze doświadczenia z tego typu zajęciami? Może jest co coś mogłybyście szczególnie polecić lub coś co Was wyjątkowo rozczarowało?

www.trickymind.pl

Dominika WrońskaZ zawodu psycholog zafascynowany mózgiem i jego niesamowitymi możliwościami a prywatnie mama 1,5 rocznej Laury, która niebawem straci uprzywilejowaną pozycję jedynaczki 😉 Blog Trickymind, który prowadzę łączy te dwie sfery mojego życia – psychologię i macierzyństwo, stając się inspirującą przystanią dla każdego kto interesuje się rozwojem osobistym.

You Might Also Like

  • Madzialka

    Chodzimy na zajęcia gordonowskie już od kilku miesięcy i jesteśmy bardzo zadowoleni 🙂 Relaks i dla rodzica i dla dziecka! Na basen też czasem zaglądamy.

  • Carla

    My na basen z Tosią chodzimy odkąd mała zaczęła 6. miesiąc życia i bardzo polecamy 🙂

  • Właśnie – muszę z Młodą (5 lat) chodzić częściej na basen! Teraz raz w tygodniu chodzi na balet, który uwielbia! (jest to bardziej taka rytmika dla przedszkolaków, ale najważniejsza jest przecież sukienka baletowa!:))

    • Carla

      Haha, no tak – sukienka jest, można robić przysiady 😀