MAMA ZA KLAWIATURĄ

Mama za klawiaturą. GadkaMatka: Mój last minute pregnant + checklista DO POBRANIA

Witajcie w naszym cyklu „Mama za klawiaturą”! W co drugą  środę publikuję teksty mam-blogerek, które świetnie łącząc macierzyństwo z blogowaniem udowadniają, że „impossible” to nic innego jak „I’m possible”  🙂 Poranną środową kawę dziś z nami wypije Patrycja z bloga GadkaMatka.pl, opowie o swoich porodowych przygodach last minute i podzieli się z nami swoją checklistą wyprawkową do szpitala.

Jeśli jesteś blogującą mamą i chcesz opublikować u mnie swój wpis, pisz na: carla@mamacarla.pl!


Poród? Od czego zacząć?

Kiedy poród zbliża się wielkimi krokami warto zrobić research wśród szpitali i porządnie zastanowić się, gdzie dziecko powinno przyjść na świat. Bo w końcu jest to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu kobiety. Wybór szpitala, w którym planowałam urodzić Amelię był dla mnie priorytetem poza wyprawką przepełnioną ślicznymi ubrankami, sukienkami, spódniczkami, bodziakami, pajacami itp. Same wiecie, w jaki szał zakupowy można wpaść kompletując wyprawkę, jeszcze dla pierwszego dziecka. Kilka miesięcy przed terminem rozwiązania postanowiłam wybrać szpital do porodu. Wiele czytałam, wiele słuchałam, wiele pytałam. I coraz bardziej byłam przerażona opiniami ludzi. Historie, które usłyszałam były bardzo przejmujące, w końcu zaczęłam bać się nie samego porodu, ale miejsca w którym mam urodzić. Chciałam mieć pewność, że będę miała przy sobie profesjonalistów i lekarza prowadzącego – na nim najbardziej mi zależało.

 

Mój cel przy wyborze szpitala?

Profesjonalna opieka, komfort, poczucie bezpieczeństwa i … położna do pomocy.

Znałam dokładną datę porodu. Zakwalifikowałam się do cesarskiego cięcia. Poród planowany na 18 września, wybrany szpital, lekarz „zaklepany” – poród na jego dyżurze i położna opłacona. Najważniejsze załatwione, pozostało tylko czekać, aż wybije 17 wrzesień i zjawić się na izbie przyjęć.

 

Wybierając miejsce porodu, warto zwrócić uwagę na…?

Przede wszystkim odległość!

No i stało się w połowie sierpnia wybraliśmy się na wakacje. Niedaleko, bo do naszego domku w górach, ponad 100 km od miejsca zamieszkania. Oczywiście spakowana byłam po sam sufit w samochodzie. Trzy torby nie odstępowały mnie nawet przy wyjeździe na weekend. A M tylko patrzył i kiwał głową „a po co Ci to, jeszcze został miesiąc”. A po to, że kiedy o 1 w nocy powiedziałam, że chyba odeszły mi wody – on rzekł pewnie się posikałaś! Ale do śmiechu mi nie było! Jeden problem z głowy wiedziałam, że wszystko co mi potrzebne i dziecku mam w torbie w aucie. Jedynie w głowie miałam telefon do lekarza prowadzącego „czy wracać na Śląsk?

 

I kiedy zastanawiasz się czy odległość jest ważna, tak jest ważna! Kiedy rodzisz pierwsze dziecko, nie masz doświadczenia i zielonego pojęcia czy dasz sobie radę zostając w szpitalu sama z dzieckiem zaraz po porodzie, po cięciu cesarskim, po którym rana cholernie boli, gdzie nie potrafisz wstać z łóżka, a co dopiero poruszać się i opiekować swoim maleństwem – uwierzę odległość jest okropnie ważna, kiedy rodzina musi wracać i zostajesz sama w szpitalu, bez niczyjej pomocy.

Większość z Was pomyśli sobie, żaden mi to wyczyn, niektóre kobiety przy komplikacjach są przewożone setki kilometrów i jakoś sobie radzą. Owszem zgadzam się, jakoś, bo muszą nie mają innego wyjścia! Ale ten strach, który towarzyszy i bezradność nie pomaga w walce z rozłąką i bólem. A jednak…

 

Skąd więc czerpać siłę?

Kiedy patrzysz na te 50 centymetrów i 2kg szczęścia w sekundę okazuje się, że w Twojej głowie pojawia się komunikat battery is full. I tak właśnie było, następnego dnia po cc chodziłam, zajmowałam się Amelia, walczyłam z brakiem pokarmu, a następnego dnia z nawałem mlecznym – dla mnie była to nowość, której musiałam nauczyć się w tempie ekspresowym.

 

A dzisiaj kiedy wstaje po nieprzespanej nocy, narzekając na bolesne ząbkowanie, siadam przy kawie, w oczy wciśnięte mam zapałki i tak zastanawiam się, jak wtedy dałam radę?

 

Torba do szpitala checklista

Moje trzy torby zawierały wyprawkę dla Amelii, torbę z niezbędnymi rzeczami do szpitala dla mnie i torbę z rzeczami na wakacje. Wcale tego tak dużo nie było chociaż wyglądało. Generalnie byłam bardzo skrupulatnie spakowana. Kilka wskazówek co spakować do szpitala dla siebie i dziecka, znajdziecie w specjalnie przygotowanej dla Was checkliście. Liczę, że komuś dawka wiedzy i doświadczenia w pigułce na pewno kiedyś się przyda.

>>>CHECKLISTA DO POBRANIA<<<

zzPatrycja, 27 lat. Mama i żona. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę. Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną.

You Might Also Like

  • Marta Włodarczyk

    Ja miałam już w głowie plan. Gdzie chciałam rodzić, U jakiego lekarza, co zabiorę ze sobą, w co się ubiorze. Ale nic z tego. Olaf miał inne plany. Poszłam spać jak nigdy nic. Mąż w pracy na noc. Rano miałam wstać odprowadzić córkę do przedszkola, potem śniadanko. Ale nic z tego. Od 6.30 jedyne co miałam w głowie, to zdrowie syna, przerażenie że to za wczesnie, że nie jestem gotowa. Nikt nie był. Nikt się tego nie spodziewał, nawet lekarz prowadzący.

    I po co było planować, rozmyślań, skoro i tak niż z tego nie wyszło. Rodzilam w szpitalu gdzie nikogo nie znałam, ani lekarza ani położnej. Nie wiedziałam jak tam jest. Moj lekarz odeslal mnie ze swojej przychodni do szpitala, na szczęście tłumacząc swoją decyzję w taki sposób ze trochę mnie uspokoił. Ale i tak jechałam tam przerażona. Niepotrzebnienjak się potem okazało;)

    • Taak, i tak to sobie możemy właśnie te porody planować… Ja się zafiksowałam na porodzie naturalnym, a tu i tak cc trzeba było zrobić…