HIGH-NEED BABY POLECANE RODZINA

MACIERZYŃSTWO W 5 SMAKACH

O macierzyństwie zwykło się mówić w samych różowych barwach, na słodko, kolorowo, cukierkowo. Cholernie bolały Cię skurcze porodowe? Zapomnisz! Płakałaś na samą myśl o kolejnym karmieniu piersią? Za pół roku nie będziesz o tym pamiętać! Dziecko miało kolki i nie dawało Ci spać? Daj spokój, przecież każda z nas to przeżywała…

Co jakiś czas natrafisz na artykuł opatrzony etykietką „bez lukru” i czujesz, że nie jesteś sama, że nikt nie każe Ci zapominać i patrzeć na świat i swoje dziecko przez różowe okulary. Nie wiem dlaczego, ale Internet jest wprost zalany falą różowej, mdłej, słodkopierdzącej papki opatrzonej milionem zdjęć uroczego, uśmiechniętego bobasa w wyprasowanych, czystych ubrankach. To się najlepiej sprzedaje. Ale dlaczego? Czy naprawdę lubimy czytać o czyimś idealnym, czyli nieprawdziwym życiu? Patrzę na tę pastelową papkę i robi mi się niedobrze.

To nie jest macierzyństwo, które znam. To nie są słowa, które dają mi pokrzepienie, dzięki którym czuję się lepiej. Ta sterylność, biel, spokój nie są prawdziwe. A już na pewno nie pokazują całej prawdy. Macierzyństwo ma po prostu znacznie więcej smaków, odcieni, barw. A ja chcę przeżyć je wszystkie, posmakować, przeżuć, czasem się skrzywić, czasem uśmiechnąć błogo…

Dobrze znamy truizm, że dzieci szybko rosną. Pozwólmy im na to, ale starajmy się wycisnąć z każdej chwili najwięcej ile się da, bo ten smak, ta chwila już nie wróci. Będziemy ją mogli jedynie przywołać z zakamarków pamięci.

SŁONY

Początki mojego macierzyństwa to jednoznacznie słony smak. Smak łez niepewności, braku wiary we własne siły, zwątpienia, bezradności. To godziny spędzone na hormonalnej huśtawce lęku. Czy dam radę? Czemu ona ciągle płacze? Dlaczego nie potrafię jej pomóc? Czy ja się nadaję w ogóle na matkę? Strach powodował bezradność, a bezradność poczucie osamotnienia.

GORZKI

Narodzenie dziecka do początek nowej drogi w życiu, to nowa rola, nowe obowiązki i przyjemności. To jednak też koniec. Koniec naszego dotychczasowego życia, koniec imprez, niezależności, beztroski. Koniec robienia tego na co ma się ochotę w tym czasie, kiedy ma się na to ochotę. Nie twierdzę, że nowe życie jest gorsze, wręcz przeciwnie! Jest jednak niewątpliwie trudniejsze, z konieczności lepiej zorganizowane i po prostu inne. To, że nie ugotowałam obiadu i zjem na kolację paczkę chipsów to moja sprawa, ale przygotowanie pełnowartościowych posiłków dla dziecka to mój święty obowiązek. I nie ma, że mi się nie chce, czy zapomniałam zrobić zakupy.

Nie wiem jak Wy, ale ja się przez chwilę czułam jakbym dostała obuchem w łeb i sekundę trwało poustawianie sobie w głowie wszystkiego jak należy.

KWAŚNY

Zawsze jest też tak, że wkraczamy w macierzyństwo z pewnymi wyobrażeniami, oczekiwaniami, z bagażem przeczytanych książek i obejrzanych filmów. Głaszcząc duży brzuch z uśmiechem wysłuchujemy mrożących krew w żyłach historii znajomych o nieprzespanych nocach, kolkach i płaczu. Potakujemy, uśmiechamy się, ale prawdziwa treść stojąca za tymi opowieściami do nas nie dociera. Patrzymy na spokojnie leżące niemowlęta, rozglądające się dookoła, gugające do rodziców niczym bobasy z reklamy. Maluchy grzecznie jeżdżące w wózkach lub/i noszone w nosidełku, bawiące się samodzielnie na dywanie, zasypiające bez problemów. A nasze w każdej z tych sytuacji płacze, krzyczy, domaga się nieustannego zabawiania i noszenia. Śpi tylko na rękach, odkładane natychmiast się budzi. Nie daje nam się zdrzemnąć w nocy, ani odpocząć w dzień. Przełącza nas w tryb zombie. Witajcie w bajce high-need-baby!

OSTRY

Czasem miałam dość, czasem płakałam nie tylko z bezsilności, lęku i zmęczenia, ale też złości. Klęłam w duchu i rzucałam wyimaginowanymi talerzam. Trzaskałam w wyobraźni drzwiami i wychodziłam na wolność. Miałam ochotę upić się, żeby nie musieć karmić i złamać rękę, żeby nie nosić.

Wystarczyło jednak jedno jej spojrzenie. Jeden uśmiech. Jedna sylaba. Wystarczyło, że złapała mnie za palec.

NO I SŁODKI

Bo to wszystko to jednak nic. Słony, gorzki, kwaśny i ostry smak macierzyństwa są pewnie po to, żebyśmy nie ulecieli w obłoki rozkoszując się słodkimi chwilami i cudowną codziennością bycia mamą, rodzicem. Macierzyństwo to najlepsza rzecz, jaka mnie w życiu spotkała, to odwrócenie priorytetów o 180 stopni i poczucie pełni, sensu życia, spełnienia. Wiem, że jestem na właściwych torach, jestem spokojna i spełniam swoje marzenia. Dzięki mojej córce wiem, że ze wszystkim sobie poradzę, że wszystko będzie dobrze. Jest dobrze! Jest cudownie, słodko, pastelowo, lukrowo! Normalnie, rzygamy tęczą!

Ale nigdy nie będę udawać, że macierzyństwo to tylko ten smak, że o innych rzeczach już zapomniałam. O nie, myślę, że nigdy nie zapomnę. Było bardzo ciężko, ale pamięć o tym pozwala mi być dumną, że dałam radę i jestem teraz silniejsza niż kiedykolwiek!

A jakie są Wasze smaki macierzyństwa?


Ten tekst został wyróżniony w cotygodniowym rankingu najlepszych tekstów rodzicielskich na stronie Mądrzy Rodzice

You Might Also Like

  • Ania Kaczmarek

    Uwielbiam cie kobieto! 😀

  • Ania Kaczmarek

    Pamiętam jak synowi podczas porodu spało
    tętno poniżej 100, byłam przerażona!! Spodziewałam się najgorszego, zaraz mąż zareagował i polecialam na stół. Czekałam.. Czekałam aż zapłacze! I w końcu usłyszałam go mojego małego synka 🙂 płakałam razem z nim. Codziennie słyszy ze mama bardzo go kocha.

  • Aga Agnieszka

    Pięknie! Kwintesencja wszystkiego na raz! Inaczej bym tego nie ujęła…
    pozdrawiamy:)

    ladymamma.pl

  • Wkurza mnie to cukierkowe przedstawianie macierzyństwa, dlatego lubię teksty prawdziwe, takie jak ten.

  • Agent Z

    „słodkopierdząca papka” 😀 <3

  • Dominika Wrońska || Trickymind

    Prawda, prawda 🙂 i myślę że „słodkopierdząca papka” jest bardzo krzywdząca, bo pokazuje realnym matkom, że sobie nie radzą, co wcale nie jest prawdą.