MOIM ZDANIEM RODZINA

Karmienie piersią – trudne początki

W ciąży czytasz o karmieniu, pozycjach, właściwym przystawieniu (dziecka do piersi a nie odwrotnie), pestka! Zaczynasz i… pojawiają się schody. Okazuje się, że aby wszystko szło gładko trzeba sporo praktyki, nie raz się potkniesz, zawahasz, pomyślisz: „Może to nie dla mnie? Może ja nie potrafię? Może łatwiej będzie po prostu odpuścić?” Ale czy oby na pewno łatwiej? Karmiąc piersią nie musisz się martwić o smoczki, butelki, wyparzanie, sterylizowanie, zabieranie mleka ze sobą na spacer i dłuższe wyjścia, o odpowiednią temperaturę, czasem też o alergię na mleko, zaparcia itp. Karmienie piersią to też doskonałe narzędzie do uspokajania i usypiania dziecka, to jeden z filarów rodzicielstwa bliskości. Im dłużej karmisz piersią, tym robisz to lepiej i więcej przyjemności Ci to sprawia.

Niestety nie mamy ogólnodostępnych wzorców, nie widzimy na co dzień jak to się odbywa, jak karmią nasze siostry, koleżanki, matki itp. Karmienie piersią zeszło do podziemia, a wiele kobiet zastanawia się, jak nakarmić dziecko tak, żeby nikt tego nie widział, kupuje specjalne szale, żeby się zasłonić, chowa się z maluchem po przeróżnych kącikach do karmienia. Nie twierdzę, że to jest niewłaściwe, ba! Sama tak robię. Taką mamy kulturę i takie mamy wzorce. Poza tym przyjemniej jest dzielić tę chwilę z dzieckiem sam na sam, bez zgiełku i ciekawskich spojrzeń ludzi w centrum handlowym. Karmienie piersią zniknęło nam z powszechnego widoku, choć i to się na szczęście powoli zmienia. Powiem Wam, że im dłużej karmię, tym bardziej naturalne mi się to wydaje i tym mniej mam oporów przed robieniem tego publicznie 🙂

Wiele złego narobiły koncerny produkujące mleko modyfikowane a także promowany jeszcze kilkanaście lat temu schemat karmienia z zegarkiem w ręku, co 3-4 godziny. Nie będę się tu o tym rozpisywać, zainteresowanych z całego serca zachęcam do przeczytania książki „Polityka karmienia piersią. Ideologia, biznes i szemrane interesy” Gabrielle Palmer.

Wracając do sedna, karmienie piersią z naturalnej, oczywistej czynności stało się kwestią problematyczną. Ciągle tylko kryzysy, problemy i wątpliwości. Czy zatem warto karmić piersią? Oczywiście. Mleko matki jest dla dziecka niekwestionowanie najlepszym pokarmem, zawiera całe mnóstwo składników odżywczych, pozytywnych bakterii, przeciwciał, żywych komórek krwi, hormonów, witamin, mikroelementów, soli mineralnych i wiele, wiele więcej*. Pod postem krótkie porównanie 🙂

Gdzieś przeczytałam, że picie mleka modyfikowanego to jak zamawianie ciągle tego samego dania w restauracji. Mleko matki natomiast zmienia się bez przerwy, jest inne w czasie ciąży, inne gdy dziecko rodzi się przedwcześnie, inne w pierwszych dniach po porodzie w terminie, potem również się zmienia i odpowiada na zapotrzebowanie malucha. Ilość przeciwciał i innych cennych składników w mleku zwiększa się gdy dziecko jest chore. Mleko nocne jest szczególnie bogate w tłuszcze, zawiera również substancje uspokajające i usypiające – natura chce nam pomóc! 🙂 Karmienie piersią znacznie zmniejsza ryzyko zachorowania kobiety na raka piersi w przyszłości. Statystycznie kobiety karmiące piersią śpią o 45 minut dziennie dłużej niż mamy karmiące mlekiem modyfikowanym. O korzyściach karmienia piersią (zarówno dla dziecka jak i dla matki) można by napisać kilka książek…

Początki karmienia piersią są zazwyczaj trudne, nie oszukujmy się – poranione brodawki powodujące ogromny ból, trudności z prawidłowym przystawieniem noworodka do piersi, kłopoty malucha ze ssaniem, zbyt mała ilość mleka, czy opóźniony start laktacji.  Nie mówiąc już o nawale pokarmu, zastojach, czy zapaleniu piersi. Nie warto się jednak poddawać, trzeba walczyć, próbować, starać się dla dobra dziecka, dla siebie, dla tej wspaniałej relacji, która się wytwarza podczas karmienia. Ze swojej strony w razie jakichkolwiek problemów polecam gorąco konsultację u doradcy laktacyjnego. O kryzysach laktacyjnych napisałam więcej tutaj.

Jak było u nas? Początki były niełatwe – zapewne przez cesarkę laktacja rozpoczęła się z małym poślizgiem, który okupiłyśmy wraz z córką płaczem i nieprzespaną nocą. Musiałam malucha trochę dokarmiać (techniką „po palcu”, a nie butelką, żeby nie zaburzyć odruchu prawidłowego przystawienia się dziecka do piersi). Cały czas przystawiałam małą do piersi, ssała po godzinę z każdej piersi, mały żarłoczny ssak… Przez to po kilku dniach strasznie mi poraniła brodawki, a każde karmienie było dla mnie niesamowitym bólem. Wtedy też skorzystałam z pomocy konsultantki laktacyjnej, żeby sprawdziła, czy dobrze przystawiam Tosię i czy ona prawidłowo chwyta pierś. Potem było już tylko lepiej. Nie uniknęłyśmy kilku kryzysów laktacyjnych pod hasłem „mam za mało mleka” i „ona się nie najada”, ale wtedy wiedziałam już co robić i wyszłyśmy z tego zwycięsko. Teraz to już jest bajka i niech ta bajka trwa i trwa…. 🙂

 

Czasem jednak się nie udaje. Mimo tego, że kobieta stara się ze wszystkich sił, próbuje wszystkiego, walczy o każdą kroplę, laktacja nie rusza. Czasem też z powodów zdrowotnych mama musi odstawić dziecko od piersi, żeby móc się leczyć samej. I to też trzeba uszanować. Szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko. Nie rozumiem jednak kobiet, które z góry zakładają, że karmić nie będą i nawet nie próbują. Nie oceniam, nie krytykuję, ale zrozumieć jakoś nie potrafię…

Pamiętajcie! 1 dzień karmienia jest lepszy niż nic, 1 tydzień lepszy niż 1 dzień, miesiąc lepszy niż tydzień, 3 miesiące lepsze niż miesiąc, 6 miesięcy lepsze niż 3 i tak dalej. Polecam stawiać sobie takie kamienie milowe, małe cele, a nim się obejrzycie minie rok, a Wy będziecie karmić dalej 🙂 Gdy jest trudno, gdy nie macie już sił, przypomnijcie sobie, że każda kropla mleka matki jest na wagę złota.

mleko-matki

*Więcej o składzie kobiecego mleka możecie przeczytać u Hafiji.

 

You Might Also Like

  • Kasia

    Należałam do tych kobiet, które przed porodem uważały, że będą karmić piersią bardzo krótko albo wcale… Po porodzie kiedy pierwszy raz przytuliłam moją córkę wszystko się zmieniło. Dzisiaj twierdzę, że karmienie piersią to jeden z najpiękniejszych momentów w życiu matki. Na ten temat faktycznie można by napisać kilka książek. Oczywiście pierwsze tygodnie nie były łatwe… W tej chwili moja córeczka skończyła 12 miesięcy i mimo, że je już sporo „dorosłych” pokarmów – nadal karmię piersią. Jesteśmy tak „uzależnione” od karmienia, że trudno jest mi wyobrazić sobie kiedy ten moment się zakończy.

    • carla

      Ja twierdziłam, że będę karmić max 6 miesięcy, hahaha. Teraz wiem, że to w ogóle było bez sensu, wypowiadać się na taki temat nie mając o nim tak naprawdę pojęcia. Teraz mam zupełnie inny stosunek do karmienia piersią, zarówno swojego, jak i innych kobiet. Uważam, że to jest cu-do-wne!!! 🙂

  • Cudowny post, humor i dystans! Plus ogolnie bardzo fajny blog 🙂 Gratuluje! 🙂

    • carla

      Dziękuję bardzo 🙂

  • Pingback: Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi? MamaCarla.pl()