MACIERZYŃSTWO

Jak KOT to zniósł

Ze specjalną dedykacją dla Trico i Rudej.

Zapowiadało się cudnie. Carla robiła się coraz większa, więc mogłam się przy niej wygodnie umościć. Przestała wychodzić z domu na długie godziny, spędzałyśmy więc razem duuużo czasu. Miziała mnie, głaskała, rozmawiała ze mną. Oglądałyśmy filmy i słuchałyśmy muzyki. W miarę jak rósł jej brzuch coraz więcej czasu spędzała na kanapie, czytała książki, a ja leżałam sobie wygodnie w nogach. Próbowałam umościć się na tym wielkim brzuchu, ale Carla mnie przegoniła, nie pozwalała mi też wskakiwać do nowych legowisk, które mi kupili, czego już zupełnie nie rozumiem. Co z tego, że nazywają się „wózek” i „łóżeczko”? Dni nam mijały sennie i leniwie. Ach, to był piękny czas! Nagle Carla zniknęła, nie było jej tydzień a ja tęskniłam… Pewnego dnia mąż Carli przyniósł do domu jakąś miniaturową czapeczkę o obcym zapachu i powiedział, że tak będzie pachniał nasz nowy domownik. Jak to? Nie rozumiałam.

Wszystko wyjaśniło się dwa dni później, kiedy to Carla wróciła. Wróciła! Wreszcie! Nie posiadałam się z radości. Ale nie wróciła sama. Niestety. Przyniosła ze sobą jakieś takie małe, płaczące, krzyczące zawiniątko o zapachu znanym mi z tej dziwnej czapeczki. I nagle wszystko się zmieniło. Carla znów spędzała całe dnie w domu (hurra!), jednak o dziwo 100% swojej uwagi poświęcała temu małemu czemuś, zaszczycając mnie jedynie od czasu do czasu przelotnym głaśnięciem czy miłym słowem. Phi!

Najgorsze, że to małe ciągle na mnie krzyczało. Chowałam się pod łóżko, uciekałam mu z pola widzenia, a ono i tak wrzeszczało i wrzeszczało. W końcu ciekawość jednak przeważyła nad strachem i fochem. Wybierałam chwile, kiedy małe spało na piersi Carli i podchodziłam, żeby się lepiej przyjrzeć i obwąchać. Czas mijał, a mały intruz krzyczał coraz mniej, zaczynał na mnie patrzeć i się uśmiechać, więc coraz częściej podchodziłam i wąchałam, wąchałam… mhm… całkiem ładnie toto pachnie!

Teraz już jest całkiem nieźle, przyzwyczaiłam się do tego małego turlacza, choć uparł się, żeby mnie złapać za sierść. Na szczęście moja Carla jest w pogotowiu i nie pozwala, dobrze, bo jakby co, to mam jeszcze pazury. Chyba, że znowu mi je obetną…

Popelka

You Might Also Like