ZAKUPY

Inglesina Trip – spacerówka parasolka idealna

W wirze przygotowań do naszego wakacyjnego wyjazdu uświadomiliśmy sobie, że musimy się zaopatrzyć w małą spacerówkę, którą weźmiemy ze sobą na pokład samolotu. Zaczęłam szukać, czytać, jeździliśmy do sklepów i robiliśmy rundki z Tosią w środku. Od początku wiedziałam, czego chcę, czyli spacerówka miała być:
– łatwa do przewożenia, niewielka, lekka, szybko składana – zdecydowaliśmy się na typ parasolki,
– wygodna dla dziecka,
– solidna,
– ładna 🙂

IMG_2052

Wybór padł na Inglesinę Trip i podobnie jak w przypadku naszego wózka 3 w 1 (Maxi Cosi Mura 4 plus, więcej o nim możecie przeczytać tutaj. KLIK!), był to strzał w dziesiątkę.
Zacznę może od końca. Nie wiem jak Was, ale mnie zachwycił kolor naszej Inglesiny (Zucca)! Po czarnym Maxi Cosi byłam spragniona kolorów i soczysty pomarańcz spacerówki to było to, czego mi było trzeba. Trochę obawiałam się, czy się nie będzie szybko brudził w bagażniku, czy w samolocie, ale nie, tapicerka jest wykonana z takiego materiału, że utrzymanie jej w czystości nie sprawia żadnego problemu. Wnętrze budki ma dodatkowo taką oto szarą podszewkę w romby, która świetnie współgra z pomarańczową całością.

To nie wygląd wózka, mimo że mnie urzekł, sprawił, że zdecydowałam się na zakup. Sprawiła to jakość i solidność, perfekcja w każdym calu, przemyślane rozwiązania, ułatwiające korzystanie z wózka zarówno dziecku, jak i rodzicowi. Spacerówka jest stabilna, solidnie wykonana, nie ma choćby jednej wystającej niteczki, czy innej niedoróbki. Nic nie trzeszczy i nie terkocze. Wózek łatwo się podbija, pokonuje krawężniki, nie chwieje się i nie upada, mimo zawieszonej na rączkach torby, kilku tobołków, a nawet longboardu:

image

Koła są całkiem spore jak na taką małą spacerówkę, dobrze amortyzowane, piankowe, wózek jedzie nawet po piachu. Może nie z taką łatwością, jak nasz „terenowy” Maxi Cosi, ale jednak. Przednie koła są obrotowe, można je też zablokować. Koła Inglesiny jadące po chodniku wydają charakterystyczny dźwięk „tur-tur-tur”. Prowadzi się wygodnie jedną ręką, jest bardzo zwrotny.

W porównaniu do innych parasolek, które oglądaliśmy, w Inglesinie Tosia ma dużo miejsca. Siedzisko jest głębokie (22 cm) i szerokie (32 cm), dziecko siedzi wygodnie. Oparcie łatwo i szybko się reguluje z dzieckiem w środku, spacerówka rozkłada się na płasko, nie wybudzając przy tym uśpionego malucha. W sumie mamy do wyboru 4 rodzaje położenia. Wózek ma też regulowany podnóżek. Kolejną zaletą jest grubość siedziska i oparcia. W przypadku wielu parasolek liczyłam się z koniecznością dodatkowego zakupu wkładki na siedzisko, żeby dziecku było wygodniej. W Inglesinie Trip wkładka jest niepotrzebna! Siedzisko i oparcie są grube i miękkie. Tapicerkę można zdjąć do prania.

IMG_2021

Inglesina Trip wyróżnia się też na rynku spacerówek obszerną budką, którą w razie silnego wiatru, czy słońca można w pozycji siedzącej rozłożyć tak, że sięgając prawie do pałąka, zasłania całe dziecko. Budkę można też odpiąć od oparcia i zrobić przewiew. Na wakacjach w Turcji wychwalaliśmy ten system pod niebiosa!
Kolejną zaletą budki jest okienko do podglądania dziecka oraz kieszonka na rożne drobiazgi, w której zmieści się nawet książka 🙂

IMG_2030

Wózek wyposażony jest oczywiście w 5-punktowe pasy. Zaskoczyła mnie możliwość przypięcia dziecka tylko od dołu – można odpiąć pasy przytrzymujące ramiona malucha. Na pewno jest to ciekawa opcja w przypadku starszych dzieci. W Maxi Cosi nie mam takich udogodnień.

Spacerówka bardzo łatwo i szybko się składa, dzięki typowi parasolki zajmuje naprawdę niewiele miejsca i z łatwością mieści się w bagażniku. Do składania nie musimy niczego demontować, nawet pałąka, gdyż jest elastyczny. Wózek ma przymocowaną praktyczną rączkę, dzięki czemu można go wygodnie przenosić po złożeniu, jak torbę. Jest lekki, waży nieco ponad 6 kg. Składa się i rozkłada w mgnieniu oka.

Minusy? Ekhm… Ciężko będzie znaleźć, bo jestem naprawdę zauroczona tą spacerówką. Może fakt, że przy rozłożonym na płasko oparciu ciężko jest coś wyjąć z koszyka na zakupy, ale to cecha charakteryzująca wszystkie parasolki. Pałąk wykonany jest z materiału, który dość szybko się brudzi, gdy atakują go lepkie rączki, ale wyczyszczenie nie stanowi dużego problemu.

Niewątpliwym plusem jest fakt, że w standardowym wyposażeniu wózka znajdziemy zarówno pałąk, uchwyt dla rodzica na butelkę/kubek, folię przeciwdeszczową, jak i ciepły ochraniacz na nóżki.

Na zakończenie dodam, że nie rozstałam się z naszą spacerówką z wózka 3 w 1, na co dzień wybieram większy, „terenowy” wózek, zwłaszcza że wokół pełno remontów i musimy nierzadko jeździć po żwirze i pokonywać nierówności. Inglesina Trip za to towarzyszy nam na każdym większym wyjeździe i mniejszej wycieczce. Innego wózka już nie pakujemy do samochodu.

IMG_2068

You Might Also Like

  • Bardzo przyjemna spacerówka 🙂 powiem Ci, że ten ochraniacz na nóżki jest świetną opcją! Podczas chłodów zimy może go nam brakować, ale… nie można mieć wszystkiego 🙂 też patrzyłam na miękkość siedziska, z racji tego, że w naszym wózku 2in1 musiałam wyściełać go poduszkami. Jednak wygoda malucha jest najważniejsza 🙂

  • Carla

    A jaki macie wózek? Ochraniacz jest super, sprawdza się nawet latem, gdy mocno wieje, a jesienią, czy zimą będzie na pewno hitem. Brakuje mi go w Maxi Cosi, czyli naszym podstawowym wózku.