GADŻETY POLECANE

Hity z wyprawki dla Helenki. TOP 10

Mówi się, że matki szaleją z wyprawką dla pierwszego dziecka, biegają po sklepach, studiują Internety, wydają kasę na lewo i prawo. Bo taka śliczna sukieneczka. Bo taki słodki kocyczek. Przy drugim dziecku podobno matki się opamiętują i korzystają z tego, co zostało z wyprawki pierworodnego. Albo… szaleją jeszcze bardziej!

Jak pewnie się domyślacie, należę do drugiej grupy 🙂 Przy kompletowaniu wyprawki dla pierwszej córki miałam tyle rzeczy na liście, że naprawdę nie mogłam poszaleć z gadżetami. Wózek, łóżeczko, fotelik samochodowy, wszystkie ubranka, laktator, leżaczek, mata i wiele, wiele innych. Nie wszystkie wybory były trafne (więcej o tym przeczytacie TUTAJ), ale najpoważniejsze zakupy mieliśmy tym razem z głowy. Przede wszystkim musiałam dokupić kombinezony zimowe i cieplejsze ubranka, bo Tosia urodziła się latem, a Helenka zimą, więc sezony nam się totalnie rozjechały.

Dzięki doświadczeniu z pierwszym dzieckiem, wiedziałam już mniej więcej co nam się powinno sprawdzić i czego mi brakowało, mogłam więc bardziej świadomie podejść do kompletowania wyprawki. Ostatnio pisałam o najlepszych gadżetach, które ratują mi życie w pierwszych miesiącach po porodzie (KLIK), gdzie skupiłam się na rzeczach, które znacząco ułatwiają mi codzienność z maluchem. Teraz opowiem Wam o hitach z Helenkowej wyprawki bardziej z perspektywy dziecka.

 

Hity z wyprawki dla niemowlaka. TOP 10

 

1. Otulacz

Do pomysłu otulania niemowlęcia na noc w celu zapewnienia mu (i sobie!) spokojniejszego, dłuższego snu podchodziłam w sumie 3 razy. Pierwsze dwa razy okazały się niestety kompletną klapą, ale na szczęście nie poddałam się i za trzecim razem się udało. Jakim cudem? Po prostu zmieniłam otulaczek 🙂 Wyrzuciłam nasz stary, nieelastyczny z zapięciem na rzepy, które ciągle się odczepiały i potrafiły nawet podrażnić delikatną skórę dziecka. Postanowiłam rozejrzeć się nad innym rozwiązaniem, dzięki któremu będę mogła otulać Helenkę wygodnie i bezpiecznie.

Markę Kokonik poznałam na Instagramie (KLIK) i z miejsca zakochałam się w ich produktach. Ich otulacze – Kokoniki są wykonane z elastycznego materiału (bawełna, bawełna organiczna, bambus z domieszką włókien elestycznych) i posiadają rozpinany z dołu i z góry suwak. Dzięki temu bez problemu można maluchowi zmienić pieluszkę w nocy bez zbędnego rozbudzania. Suwak chowa się w kołnierzyku, więc nie przeszkadza dziecku.

Wszystkie otulacze znajdziecie TUTAJ.

Dziecko w Kokoniku czuje się dobrze, przytulnie, bezpiecznie. Jest otulone, ale oczywiście może ruszać rączkami i ma dużo miejsca na swobodne brykanie nóżkami 🙂 Otulane dzieci w nocy zwykle śpią dłużej i spokojniej (potwierdzam!). Budząc się na karmienie, nie rozbudzają się zupełnie i znaczenie szybciej ponownie zasypiają.

Stosując otulacz trzeba pamiętać, żeby kłaść dziecko spać wyłącznie na pleckach. Nie trzeba też już dziecka dodatkowo przykrywać, co zmniejsza ryzyko wystąpienia tzw. nagłej śmierci łóżeczkowej. Nie poleca się stosowania otulaczy, jeśli dziecko słabo przybiera na wadzę lub występują problemy z karmieniem piersią, ponieważ rzadziej budzące się dziecko = słabsza stymulacja laktacji.

Marka Kokonik to nie tylko otulacze, ale również m.in. śliczne czapeczki, opaski, śpiworki, czy kocyki. Wszystkie produkty powstają w Polsce z bardzo dobrych jakościowo materiałów.

Zdecydowałam się jeszcze na delikatną czapeczkę do kompletu z otulaczem, którą zakładam Helence po kąpieli:

i prześliczną, mięciutką opaskę:


Czapeczki —> KLIK

Opaski —> KLIK

Wszystkie produkty marki Kokonik znajdziecie TUTAJ. A zobaczcie jeszcze jak są pięknie zapakowane w kartonowe pudełeczka z kokardką! Świetnie nadają się na prezent.

Uwaga! Mam dla Was rabat -15% na wszystkie produkty marki Kokonik do 31.01.2018 🙂 Wystarczy wpisać kod „mamacarla15” na stronie kokonik.com

 

2. Fotokocyk i karty malucha

Od kilku lat bardzo dbam o porządek w zdjęciach – po wakacjach i na początku nowego roku przeglądam setki zdjęć, usuwam nieudane i powtórki, tworzę fotoksiążki (o mojej zasadzie 3W pisałam TUTAJ). Zawsze mnie jednak frustrowało ciągłe wyliczanie ile Tosia ma dni, tygodni, miesięcy na zdjęciach, aby oznaczyć te daty  w fotoksiążce i móc opowiadać później: „Tu miała 5 tygodni, a tu 7 miesięcy”. Często też, zwłaszcza w późniejszych miesiącach, zapominałam robić zdjęcia, które upamiętniałyby konkretne daty lub wydarzenia, a moje notatki w specjalnym Albumie Niemowlaka, z początku niezwykle szczegółowe, stały się coraz rzadsze i pełne luk.

Dla Helenki nie kupiłam jeszcze specjalnego albumu, ale znalazłam już coś równie ciekawego 🙂 Firma Snap The Moment specjalizuje się w kartach do zdjęć i foto-kocykach oraz foto-kołderkach (psst! w ofercie jest też cudna pościel z wypełnieniem – KLIK).

Karty do zdjęć można kupić w dwóch wersjach. Pierwsza z nich dedykowana jest kobietom w ciąży i zawiera karty upamiętniające kolejne tygodnie ciąży oraz wszystkie ważne i piękne momenty (pierwsze ruchy dziecka, pierwsze ubranko, baby shower i in.), a także początki macierzyństwa. Znajdziecie ją TUTAJ. Niestety, byłam już na końcówce ciąży, kiedy dowiedziałam się o kartach Snap The Moment, więc nie zdążyłam ich kupić.

Na szczęście nie było zbyt późno na drugi zestaw foto-kart, w którym znajduje się 37 kart do zdjęć, przedstawiających rozwój dziecka od narodzenia aż do 3. roku życia. Mamy tu praktycznie wszystko – metryczkę, karty z miesiącami, pierwszy uśmiech, pierwszy spacer, ząbek, a nawet pierwszy dzień w przedszkolu. Karty przypominają mi o tym, żebym uchwyciła te wszystkie ważne chwile, upamiętniła je i mogła do nich wracać w przyszłości. Dodatkowo na odwrocie kart jest miejsce na notatki. Opisuję tam wszystkie ważne chwile, zdarzenia i postępy Helenki. Te karty kupicie TUTAJ.

Drugim świetnym i genialnym w swojej prostocie produktem Snap The Moment jest foto-kocyk (KLIK). To mięciutki, przytulny dwustronny kocyk z bardzo estetycznym, pastelowym wzorem po jednej stronie i grafiką służącą do oznaczania wieku dziecka po drugiej. W zestawie otrzymujemy dwa sznureczki, którymi zaznaczamy skończone dni, tygodnie, miesiące, lata malucha. I tym sposobem nie musimy się dłużej zastanawiać ile tygodni miał nasz niemowlaczek na tym zdjęciu 🙂

 

3. Kosmetyki naturalne IOSSI

Niedawno odkryłam kosmetyki naturalne i markę IOSSI i… przepadłam 🙂 Zapach olejku do masażu będzie mi się chyba już zawsze kojarzył z Helenką. Od pierwszych dni codziennie ją masuję i wdycham ten intensywnie ziołowy aromat (odpowiedzialny za niego jest olejek eteryczny z rumianku i lawendy). Widzę jak córeczka się rozluźnia, relaksuje, uwielbiam te nasze chwile! Masaż dodatkowo pozytywnie wpływa na brzuszek i uwalnianie gazów, zapobiegając kolkom.

Helenka nie jest jedyną osóbką, która korzysta z kosmetyków IOSSI. Dla Tosi mam krem na zimę, który świetnie chroni delikatną skórę dziecka przed wiatrem i mrozem i również cudownie pachnie za sprawą rumianku i lawendy. Składniki te działają kojąco i regenerująco, lawenda dodatkowo relaksuje (co przydaje się gdy wychodzenie na spacer trwa dłużej niż sam spacer 😉 ). Można go stosować od 6. miesiąca życia. W składzie oczywiście nie ma wody.

Kosmetyki IOSSI są naturalne, organiczne i ekologiczne. Pięknie pachną dzięki naturalnym olejkom eterycznym i są bezpieczne.

 

Relaksujący olejek do pielęgnacji, masażu i kąpieli dla dzieci i niemowląt —> KLIK

Krem ochronny dla dzieci. Lawenda i rumianek —> KLIK

 

Od kilku tygodni testuję na sobie kolejne dwa produkty IOSSI – regenerująco-nawilżający krem z acerolą, różą i algami oraz rozświetlające serum do twarzy. Z obu jestem bardzo zadowolona i, co ważne w moim przypadku, stosuję je regularnie. Muszę się Wam przyznać, że do tej pory prawie nie używałam kosmetyków do twarzy, bo nie lubię tego uczucia lepkości, jaki jest po posmarowaniu typowym kremem z drogerii. Z tymi kosmetykami jest jednak inaczej – pozostawiają skórę gładką i mocno nawilżoną, a genialne zapachy uzależniają 🙂

Aksamitna róża. Krem regenerująco-nawilżający z acerolą, różą i algami —> KLIK

Serum do twarzy rozświetlające. Dzika róża, geranium, cyprys, witamina E i C —> KLIK

Od kilku miesięcy stosuję również olejek przeciwko rozstępom. Zaczęłam będąc w ciąży i kontynuuję z przyjemnością 🙂 To zdecydowanie najlepszy specyfik przeciwdziałający rozstępom dla kobie w ciąży jaki testowałam – naturalny, aromatyczny, a przede wszystkim skuteczny! Więcej o nim pisałam TUTAJ.

Olejek przeciwko rozstępom w ciąży. Sezam i maliny —> KLIK

 

4. Kołderka do wózka

Kompletując wyprawkę dla Helenki musiałam zaopatrzyć się we wszystkie zimowe akcesoria dla niemowlaka, bo Tosia urodziła się latem i nic po niej nie miałam w odpowiednim rozmiarze. Na spacery kupiłam kombinezonik misia i kombinezon zimowy i myślałam, że to wystarczy. Po pierwszych spacerach doszłam jednak do wniosku, że brakuje nam jeszcze kołderki, którą można wywinąć, żeby jeszcze lepiej otulić maluszka w wózku i trochę osłonić od wiatru (moja gondola nie ma takiej opcji). I tu znów zaufałam marce Kokonik, która ma w swojej ofercie taką uroczą kołderkę dla maluszka:

Kołderka oczywiście jest uniwersalna, może opatulać dziecko zarówno w wózku, jak i łóżeczku, czy służyć za miękką matę. Jest bardzo przytulna i ciepła, wypełniona antyalergiczną włókniną, można ją w całości prać. Jest trochę większa niż standardowe niemowlęce kocyki i kołderki (ma 65 cm x 86 cm), dzięki czemu wiem, że posłuży Helence na dłużej. No i jest oczywiście prze-pię-kna 😀

Zimowe kołderki Kokonik kupicie TUTAJ.

 

5. Karuzela

Dzięki Waszym rekomendacjom Mikołaj przyniósł Helence karuzelę do łóżeczka marki Tiny Love. Jestem z niej bardzo zadowolona – karuzelka jest śliczna, melodyjki różnorodne, stonowane i nie za głośne, jakość dźwięku jest świetna. Raz przymocowana do kołyski ani drgnie, zresztą całość jej wykonania jest na wysokim poziomie. Włączamy ją kilkukrotnie w ciągu dnia i jeszcze nie musieliśmy wymieniać baterii (od 24.12), więc wydaje się, że nie jest bardzo „energożerna” 😉

Jedyną rzeczą, którą bym do niej dodała, to możliwość odchylenia pałąka –  byłoby to bardzo pomocne przy wkładaniu i wyjmowaniu dziecka z łóżeczka. Niestety, trzeba się trochę gimnastykować. Fajne jest natomiast to, że gdy dziecko wyrośnie z karuzeli, to ten pałąk można odczepić, a bazy używać jako grającej, prznośnej zabawki. Lubię takie wielofunkcyjne rozwiązania.

Nasz model to Tiny Love Rośnij z Muzyką Zabawa na Łące – najlepszą cenę podejrzycie TUTAJ.

 

6. Mata edukacyjna

Mata to dla mnie taki must have przy niemowlaku. Dzieci powinno się układać na brzuszku od samego początku, warto to robić na bezpiecznym, nie za miękkim i nie za twardym, stabilnym podłożu. Takie oparcie daje właśnie mata edukacyjna. Po pewnym czasie niemowlak zaczyna skupiać na dłużej wzrok na wiszących zabawkach, próbować je chwycić, pacnąć.

Helence kupiłam matę Skip Hop Alfabet (KLIK) i jestem z niej bardzo zadowolona. Zawiera wiele różnorodnych elementów, które grzechoczą, szeleszczą, piszczą lub grają. Są też dwa lusterka (jedno w macie, drugie w wielorybku). Jedyne na co trzeba uważać przy takich matach to pałąki, które można złamać. To stało się z Tosiową matą i dlatego musiałam kupić nową.

Inne piękne maty znajdziecie np. w Edukatorku – KLIK.

 

7. Termoforek

Termoforek Mr B. od Lullalove (KLIK) był jedną z ważniejszych pozycji na wyprawkowej liście Heleny. Ogrzewanie brzuszka łagodzi objawy kolki pomaga uspokoić się maluchowi, w dodatku Mr B. jest też świetnie zaprojektowany (kontrastowe kolory, które jest w stanie dostrzec niemowlak, cienkie ale sztywne ramiona, które może złapać, miękkość przytulanki). Póki co, Helenka nie ma na szczęście kolek (choć znając życie, właśnie je wykrakałam 😉 ), ale Mr B. sprawdza się przy odkładaniu do kołyski. Zauważyłam, że gdy ogrzeję nim materacyk, córka rzadziej się wybudza tuż po odłożeniu.

 

8. Kołyska

Tygodnie mijają, a ja nadal gratuluję sobie świetnej decyzji o wyborze kołyski jako miejsca do spania na pierwsze miesiące życia Helenki. Córka śpi w niej całą noc oraz połowę drzemek w czasie dnia (drugą połowę oczywiście przesypia w ramionach mamy). Kołyska jest niewielkich rozmiarów, dzięki czemu mieści się bez problemu w naszej sypialni (o tym jak urządziłam kącik niemowlaka w sypialni przeczytacie TUTAJ) i ma kółka, które umożliwiają przemieszczenie jej po całym mieszkaniu. Przede wszystkim jednak kołyska, jak to kołyska, ma funkcję kołysania, a bez kołysania nie ma spania 😉 To po części oczywiście żart, jednak faktem jest, że gdy Helenka się przebudza, dość łatwo ją ponownie uśpić podając smoczek i bujając.

 

9. Gniazdko do kołyski

Gniazdko MedBest sprawdza się u nas od pierwszych dni życia dziecka, zapewniając jej większe poczucie bezpieczeństwa i przytulności w kołysce. Planujemy je też zabierać ze sobą, gdy będziemy nocować poza domem, aby Helenka mogła spokojnie spać w znanym jej otoczeniu. Więcej o gniazdku pisałam TUTAJ.

 

 

10. Pieluszki bambusowe

Pieluszki bambusowe są moim prywatnym wyprawkowym odkryciem. Przy małej Tosi używałam mnóstwa tetrówek, nie mam pojęcia co ja z nimi robiłam, że potrzebna mi była taka ilość! Helenka ma trzy pieluszki bambusowe, dwie bawełniane muślinowe i… w sumie więcej mi nie trzeba! W odróżnieniu od Tosi, młodsza córka w ogóle nie ulewa, więc może stąd ta różnica? A może ja stałam się bardziej wyluzowana i nie piorę wszystkiego co chwilę? 🙂

Więcej o pieluszkach bambusowych pisałam TUTAJ.

Te, które widzicie na zdjęciu (marki XKKO) znajdziecie w bardzo dobrych cenach TUTAJ.

 

Oczywiście MEGA hitem jest też u nas leżaczek bujaczek BabyBjorn, ale o nim pisałam dopiero co TUTAJ, podsumowując najlepsze gadżety dla mamy 🙂

 

A co Wam się najbardziej sprawdziło? Jakie są Wasze wyprawkowe hity?

You Might Also Like