HIGH-NEED BABY RODZINA

High-need baby. Jak nie zwariować?

Noworodek większość doby przesypia, płacze jak jest głodny, ma mokrą pieluszkę, jest mu zimno… Wystarczy go pobujać, smoczek w dziób i pięknie śpi. Z biegiem czasu zaczyna coraz więcej aktywnie czuwać, oglądać świat, odkrywać zabawki, uśmiechać się… Wieczorem może dopaść go powodująca ból brzuszka kolka, na którą pomoże masaż, czy ciepły termoforek. Brzmi znajomo? No pewnie, o tym przecież czytamy jeszcze w ciąży, taka jest większość noworodków i potem niemowlaków. No właśnie, większość. A co jeśli się okaże, że nasze dziecko jest w mniejszości?

Słyszeliście o High-need baby? O dziecku wymagającym, o wysokich potrzebach?

Większość doby płacze, krzyczy, jęczy. Śpi od czasu do czasu, zawsze krótko, zawsze czujnie. Zdaje się, że świat odbiera bardzo intensywnie, wręcz boleśnie. Nie znosi odkładania, najlepsza drzemka to drzemka z cycusiem w buzi. Smoczek? Ble, fuj, nie ze mną takie numery! Płacze jak jest głodny, jak chce mu się pić, jak jest najedzony i napojony również. Płacze z pełną i z pustą pieluchą. Jak jest mu zimno, ciepło i w sam raz. Najlepiej mu u rodziców na rękach, co ja mówię, u mamy, oczywiście. Potrafi zakochać się w noszeniu w chuście, ale tylko jeśli bardzo wcześnie się go do tego przyzwyczai, najlepiej jeszcze w pierwszym tygodniu życia. Inaczej jest kiepsko – chusta mocno otula, więc zamiast poczucia bezpieczeństwa wywołuje poczucie skrępowania, maluch szarpie się, wyrywa, odpycha. Aktywne czuwanie? Haha, dobre sobie. Choć w sumie… płacz trudno nazwać biernym. Świat chcąc nie chcąc ogląda, na coś przecież trzeba patrzeć jak się nie śpi. Zabawki, rączki? A po co, przecież jest cycuś… Nie potrafi się sam uspokoić, jest wrażliwy i wymagający.

Co robimy jak płacze? Dużo robimy. Przecież dużo płacze, mamy więc sporo doświadczenia. A zatem:

  • nosimy na ramieniu, kołyskowo, na brzuszku, w chuście, tańczymy,
  • bujamy w leżaczku-bujaczku, na piłce, w kołysce, w wózku, w foteliku samochodowym, na huśtawce,
  • szumimy: aplikacją na telefonie, misiem Szumisiem, wentylatorem w łazience, okapem w kuchni i wiatrakiem w salonie. Nastawiamy pralkę 2 razy dziennie. Kupujemy misia z bijącym serduszkiem. Puszczamy muzykę poważną i dźwięki natury,
  • owijamy w rożek, śpiworek, otulacz,
  • pozwalamy spać bez kołdry i kocyka, zakładamy ciepłą piżamkę lub cieniutką.
  • obkładamy termoforkiem, żeby było przyjemnie (podobno, PODOBNO działa też na kolki), maminymi bluzkami żeby czuł znajomy, uspokajający zapach,
  • śpiewamy, mruczymy,
  • masujemy,
  • odbijamy po jedzeniu,
  • kąpiemy w dwóch rodzajach wanienek, krótko lub długo, w cieplejszej lub chłodniejszej wodzie,
  • wycinamy metki w ubrankach,
  • jeździmy samochodem,
  • chodzimy na spacery i 4 razy dziennie, czasem wzdłuż ruchliwej czteropasmówki, żeby zasnęło,
  • mordujemy się restrykcyjną dietą jeśli karmimy piersią,
  • śpimy z dzieckiem,
  • karmimy piersią co chwilę, żeby nie zwariować i mieć choć 15 minut spokoju… (nie wiem, jak sobie radzą mamy karmiące mlekiem modyfikowanym.)

Szukamy złotej metody, tego CZEGOŚ, co zadziała na nasze dziecko. Niestety, prawdopodobnie nigdy tego nie znajdziemy. W przypadku High-need baby, czyli dziecka o wysokich potrzebach, to COŚ zmienia się z dnia na dzień. Jednego dnia zadziała, by następnego okazać się klapą. Ale dobra i jedna spokojniejsza noc. Szukamy więc dalej, eksperymentujemy, kombinujemy. I tak nam leci ten czas. Noworodek zamienia się w niemowlę, potem w małe dziecko. Z czasem jest łatwiej, maluch zaczyna się interesować czymś więcej niż naszymi cyckami i siłą swojego głosu, potrafimy go zająć, zabawić. W przypadku HNB zawsze jest pod górkę, ciężko przewidzieć reakcję na nowe doświadczenia, jak na przykład wizyta u znajomych, obiad w restauracji, lot samolotem, zmiana klimatu, basen, żłobek.

Nam, rodzicom wymagających dzieci jest trudniej też dlatego, że ciągle w siebie wątpimy, w to, czy jesteśmy dobrymi rodzicami, czy stosujemy dobre metody wychowawcze („Dzieci wszystkich znajomych są takie pogodne, spokojne, a nasze ciągle płacze. Może to moja wina?”). Czujemy się samotni i zagubieni. Dostajemy mnóstwo rad, które sprawdzają się w 100% u innych dzieci, a na nasze niemowlę działają najwyżej jednorazowo. Na początku często czujemy się rozczarowani i oszukani („Jak to? Przecież miało spać większość dnia i budzić się tylko na karmienie!”). Nasze życie to sinusoida, skaczemy z radości gdy dziecko ma lepszy dzień i płaczemy po kątach, gdy przeważają smuteczki. Z biegiem czasu górę jednak zaczyna brać pewność siebie i duma („Daliśmy radę! Jak z tym sobie poradziliśmy, to możemy dokonać wszystkiego! Mount Everest? Co to dla mnie!”).

Wszystkim rodzicom hajnidków gorąco polecam książki B. i M. Searsów (m.in. rewelacyjną „Księgę wymagającego dziecka” oraz „Księgę rodzicielstwa bliskości”), które uczą przede wszystkim SZACUNKU do dziecka i do siebie. Nie znajdziecie tam rad w stylu „Niech się wypłacze. 1000 razy w nocy podnoś i odkładaj płaczące dziecko. Zostaw niemowlę samo w pokoju, wróć po X minutach.” Uczą cierpliwości, wrażliwości i empatii. Gwarantuję, nie raz pokiwacie głową „Tak, dokładnie tak jest z naszym dzieckiem” nie raz będziecie śmiać się przez łzy. Poczujecie się ZROZUMIANI i przekonacie się, że NIE JESTEŚCIE SAMI.

You Might Also Like

  • Ola

    Jak bym o własnym dziecku czytała…

  • Znalazłam to określenie kiedy Kuba miał trzy miesiące i próbowałam wyjaśnić jakoś jego zachowanie. Wszystko się zgadzało, ale nikomu jakoś tego nie rozgłaszałam, bo wiedziałam, że niektórzy powiedzą: Wyszukujesz się określeń, dziecko to dziecko. Jednak samej mi zrobiło się lżej, że nie jestem sama. To ważne.

    • carla

      Dokładnie! Ja odetchnęłam z ulgą, gdy trafiłam do hajnidkowej grupy na Facebooku 🙂 Okazało się, że nie tylko moja jest taka oryginalna 😉

      • Ania

        A jaka to grupa, jak się nazywa?

        • carla

          Dzieciaki High-need baby 🙂

  • Może nie aż w takim stopniu, ale płacze były u nas częste. Teraz tez mamy pokazy złości, ale mam juz szanse na zrobienie lub zjedzenie obiadu (zawsze jedno z dwóch). T. potrafi sie zająć zabawkami, ale na max.10-15 minut. Niejednokrotnie widziałam te spojrzenia, a często słyszałam tez komentarze :”czemu on tak płacze???”. Już reaguję na płacz mniej nerwowo, ale jak napad histerii jest w miejscu publicznym to przeżywam to znacznie mocniej. Spanie w dzień?? Dwie, moze trzy drzemki po ok.30 minut. Jedynie na spacerze czasem udaje sie powyżej godziny.

    • carla

      10-15 minut to i tak dużo! 😉 To pytanie też mnie prześladowało… najlepsze, że każdy czuł się uprawniony do jego zadawania, od pana w windzie po panią w mięsnym :/

  • Anna

    A ja polecam przeczytac ksiazke Giny Ford contented little baby book. Dzieci uwoelbiaja rutyne nawet jesli sa high need. Ciagle zmiany wplywaja negatywnie na ich potrzeby. Polecam sprobowac.Czasem to tzw. Grow spurt czyli skok wzrostowy.

    • carla

      To ta pani, która zaleca „wypłakanie się” dziecka? Nie czytałam jej książek, bo takie hasła mnie skutecznie odstraszają. Rutyna rutyną, ale jeśli coś nie działa, to trzeba szukać czegoś innego.

  • U mnie nie wszystko się sprawdziło, bo akurat spać to lubił. A może bardziej potrzebował tylko nie umiał zasnąć. Nie mógł posmakować zasypiania z cycem, bo zaczęłam go karmić jak miał ok. 4 miesięcy. Byłam zbyt zmęczona, żeby szukać pomocy, ale zawsze szukałam i kombinowałam jak tu by mu pomóc. Trochę pomogła metoda 5S, trochę treści zaciągniętych z Języka niemowląt. O rodzicielstwie bliskości jeszcze wtedy nie słyszałam. A raczej słyszałam tylko, że to jakieś wariatki. I tak żyłam w przekonaniu, że rodzicielstwo bliskości to nie dla mnie. Po kilku miesiącach gdzieś poczytałam czym naprawdę jest rodzicielstwo bliskości i okazało się, że to najlepiej oddaje moje podejście do dziecka.
    Dziś Młody rozwija się doskonale, a nawet zbyt dobrze 🙂 (lekarze zawsze muszą sobie coś wymyślić) I ja czuję, że to dzięki temu, że zawsze wsłuchiwałam się w jego potrzeby mimo tego, że wszyscy wokół brali mnie za wariatkę. Jak to nie dajesz dziecku zabawek, przecież ono ich potrzebuje? Dopiero po jakimś czasie bliscy przekonali się dlaczego ograniczałam mu ilość bodźców.

    • carla

      O metodzie doktora Karpa niestety usłyszałam za późno, by móc ją wypróbować. Ja też sceptycznie kiedyś myślałam o rodzicielstwie bliskości.. spanie z dzieckiem? A w życiu! I co? Oczywiście, że śpię z dzieckiem! Choć ze względów bezpieczeństwa muszę to ograniczyć 🙁

      • My testowaliśmy metodę Karpa i pomagała, ale jak tylko chcieliśmy bejbuska odłożyć do łóżeczka to już było po spaniu. Niech ktoś wymyśli lepiej metodę „odłóż dziecko i żyj” 😛

        • Carla

          Ha! Jak ktoś to wymyśli, to Nobla pewnie dostanie 😉

  • Moje HNB ma dwa lata. To najtrudniejsze 2 lata mojego życia, jak do tej pory. Z każdym kolejnym miesiącem jest trudniej. Usypianie, kołysanie, spacery… To nie było nic takiego w porównaniu do obsługi toddlera o wysokich potrzebach. Podobno będzie jeszcze gorzej 🙂

    • carla

      O rety, nie pocieszyłaś mnie kochana! 😉

      • Moje HNB również ma dwa lata, ale jest o niebo lepiej. Żałuję, że nie trafiłam na artykuły o moim dziecku dużo wcześniej, kiedy załamywałam ręce, kiedy padałam z niewyspania, kiedy miałam serdecznie dość karmienia piersią, kiedy miałam dość, dość, dość. Po pół roku przeszłam na warunki dziecka, nauczyłam się go słuchać, nauczyliśmy się siebie oboje. Po pół roku było lepiej, po roku kiedy zaczął chodzić i mówić o wiele, wiele fajniej. Teraz po dwóch latach jest pięknie, choć on kocha stałe rzeczy i rytuały. Jego fotel, jego miejsce na łóżku i jego kubek, kiedy to jest zabrane lub tego nie ma, jest czarna rozpacz. Dziękuję za ten artykuł.

  • Mama Filipka

    Filip był właśnie takim typem dziecka. Przez pierwsze trzy miesiące płakał a my nie mogliśmy znaleźć powodu. Kiedy tylko usypiał było świeto w domu ale chodziliśmy na paluszkach gdyż każdy nawet najmniejszy odgłos stukniecia pukniecia mogł go obudzić. Najgorsze były noce kiedy już udało się nam go uśpić ( czasem po godzinie a bywało i dłużej) spał 15-30 minut i budził się kwękał kręcił się. Lulaliśmy śpiewaliśmy jednak najlepiej sprawdzała sie aplikacja na telefon imitująca dzwięk odkurzacza lub suszarki ( włączaliśmy ją nieraz po kilka/kilkanaście razy w ciągu jednej nocy). Po trzech miesiącach było już lepiej pod tym względem, że przestał już tak płakać w dzień, a gdy skończył 5 miesięcy był dzieckiem wesołym uśmiechniętym towarzyskim jednak nieprzespane noce zostały. dziś po 15 miesiacach zaczynamy spać już w miarę normalnie choć zdarzają sie jeszcze noce gorsze jednak miś śpi z nami gdyż po pół roku nie mieliśmy już z mężem siły aby nieraz co 10-15 minut wstawać do łóżeczka. Strasznie żałuję, że dopiero niedawno się dowiedziałam że moje dziecko jest po prostu typem wymagającym gdyż tygodniami szukałam wyjasnienia przyczyny tak nietypowego zachowania naszego dziecka. Ale kochani rodzice wszystko da się prze żyć, choć tego zmeczenia, rozczarowania i strachu nigdy nie zapomnę. Życze wszystkim dużo siły.

  • Ta książka nas uratowała. Nie dlatego, że nagle znalazłam cud metodę na każdy płacz, choć wiele wskazówek stało się bardzo przydatne. Ta książka zmienia myślenie o sobie, swoim rodzicielstwie i dziecku. Pozwala w siebie uwierzyć, nie zwątpić. Nigdy nie byłam poradnikową osobą, ale ten poradnik polecałabym każdemu rodzicowi. Najbardziej podobała mi się rada, aby zerwać kontakty z tymi, którzy udzielają Ci głupich rad w stylu ‚powinno…’, ‚niech się wypłacze’. ‚nie daj sobą manipluować’, którzy nie rozumieją. Jeśli ktoś nie ma wymagającego dziecka – nie zrozumie Cię nigdy w życiu.

    Rodzicielstwo bliskości było dla mnie jakimś tam mniej lub bardziej zrozumiałym terminem, a teraz znam je od podszewki. Przyszło do nas samo, nasze dziecko samo je wybrało. Wiem, że jest wyjątkowym dzieckiem, mądrym, wiedzącym, czego chce i potrafiącym to zakomunikować.

    Pozdrawiam!

  • Świetny tekst! Czytam go z moją Maleńką przy piersi i uśmiecham się sama do siebie widząc opisy prób uspokojenia malucha-w dwa tygodnie życia przetestowaliśmy już chyba wszystkie 🙂

  • Pingback: Rodzicielstwo bliskości 30 lat temu w praktyce - MamaCarla.pl()

  • Pingback: High-need baby - macierzyństwo w wersji hard - MamaCarla.pl()

  • Chyba czas i pora sięgnąć po wymienione lektury, gdyż czuję, że oszaleję. Zuza ma 2,5 roku jest NHB, Mańka ma rok i jest całe szczęście pogodnym, nie aż tak wymagającym dzieckiem.