POLECANE ZAKUPY

Gadżet, który bawi i chroni dziecko w samochodzie. Hit!

Podróżowanie samochodem z małym dzieckiem, zwłaszcza high-need baby to niezła szkoła życia. Człowiek dwoi się i troi, żeby dziecko choć na chwilę przestało płakać, a może i cudem przysnęło. Czasem nasze wygłupy i desperackie próby zabawienia malucha mogą być jednak niebezpieczne. Na szczęście znalazłam fajny gadżet, który pomaga zabawić dziecko i jest w 100% bezpieczny.

Organizer podróżny, bo o nim mowa, bardzo by nam ułatwił życie, gdy Tosia była mała i jednym sposobem, żeby ją uspokoić były piosenki z Youtube’a. Bez tabletu nawet nie wsiadaliśmy do auta, w innym przypadku mieliśmy zagwarantowaną nawet godzinną syrenę. Co przecież nie dość, że jest trudne do zniesienia, to również niebezpieczne – dziecko może się na przykład zakrztusić, a kierowca z desperacji zacząć walić głową w kierownicę… Włączając dziecku piosenki z tabletu również jednak niestety nie grzeszyłam inteligencją. Dlaczego? Siedząc z tyłu musiałam stale przytrzymywać ten tablet na takiej wysokości, żeby Tosia go widziała, przez co w razie nie daj Boże wypadku mógłby się on stać bardzo niebezpiecznym przedmiotem, który mógłby uszkodzić, a nawet zabić kogoś z nas. Wtedy o tym nie myślałam, ale naprawdę nie przesadzam. Ostatnio słyszałam o wypadku, w trakcie którego butelka plastykowa dosłownie wbiła się w głowę dziecka…

Organizer Podróżnika firmy Tuloko jest bardzo prostym gadżetem, który zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo dziecka, oglądającego bajkę w aucie. Na wysokości zagłówka pasażera lub kierowcy ma ofoliowaną przegródkę, do której możemy włożyć tablet (nawet dużych rozmiarów), a nawet telefon, który też w razie wypadku może być niebezpieczny. Co ważne, nie ogranicza to funkcji dotykowej ekranu, możemy więc nim sterować, nie wyjmując tabletu z przegródki.

Teraz, gdy Tosia ma 3 lata, podróże duże i małe nie są już takim problemem. Na krótsze wyprawy – tak do 2-3 godzin wyruszamy na spokojnie bez tabletu, jednak na dłuższe, na przykład nad morze tablet z bajkami zabieramy ze sobą. Wcale się jej nie dziwię – po kilku godzinach sama bym chętnie odpaliła sobie jakiś serial 😉

W każdej trasie świetnie sprawdzają się kieszonki na zabawki, bidon i przekąski. Dzięki nim, po pierwsze, dziecko ma wszystko na wyciągnięcie rączki, a po drugie, znowu, tak jest bezpieczniej, niż gdyby rzeczy walały się po całym samochodzie. Poza tym wszystko jest na swoim miejscu i nie muszę szukać ulubionych zabawek, czy pluszaków w pięciu różnych torbach, przegródkach i schowkach.

Zastanawiając się nad wyborem organizera przejrzałam wiele różnych produktów i bez żadnych wątpliwości wybrałam Tuloko. Ma wszystko czego potrzebujemy – bezpieczne miejsce na tablet, zamykane kieszonki różnej wielkości na skarby małe i duże, otwarte miejsce na bidon. Poniżej kieszonek znajduje się specjalny „butoodporny” panel, dzięki któremu fotel kierowcy/pasażera nie będzie zabrudzony. Opcja przydatna zwłaszcza jesienią i zimą. Tata Tosi wreszcie odetchnął z ulgą.

Organizer podróżnika jest wykonany bardzo solidnie z dobrej jakości materiałów. Każdy detal jest dopracowany, a organizer raz przymocowany do fotela świetnie się trzyma, nie wygina się i nie zmienia położenia. Wszystkie wersje kolorystyczne znajdziecie TUTAJ.

Dla mnie to gadżet idealny. Praktyczny, solidny, poprawiający bezpieczeństwo i zapewniający rozrywkę. Nasze podróże samochodem stały się wygodniejsze i już nie mogę się doczekać wyjazdu nad morze!

You Might Also Like

  • Katarzyna Dmochowska

    Od jakiego wieku sprawdza się taki organizer?

  • Asia

    Najbezpieczniejszy sposob przewozenia dziecka to tylem do kierunku jazdy, nawet powyzej 4 roku zycia. Warto sie nad tym zastanowic 🙂 dodatkowo dziec wiecej widzi (przez tylna szybe) niz przodem bo widzi tylko fotel pasazera przed soba. Pozdrawiam i zachecam do zapoznania sie z tematyka RWF 🙂

    • Oczywiście, że najbezpieczniej tyłem, ale nie zawsze się da. Temat RWF znam bardzo dobrze.

      • Asia

        A czemu nie zawsze się da? Pytam z ciekawosci.

        • Postaram się temat rozwinąć w osobnym wpisie, bo to dłuższa historia.

  • Gosia Owczarek

    Serio tablet do samochodu? Thanks but no thanks. Jest tyle innych zabaw i sposobów na zajęcie dziecka podczas podróży!!! Tablet to jedynie wygodnictwo rodziców, sorry, ale na maksa nie popieram.

    • Lepszy tablet na chwilę niż 1,5-godz. krzyku i płaczu non stop, nie tylko dla rodziców, ale przede wszystkim dla dziecka.

      • Mama

        Tak duże dziecko wiele rozumie i można mu dużo wytłumaczyć a krzykiem wymusza to co chce otrzymać 🙂

        • A tu akurat chodziło o małe dziecko, w przypadku którego NIC nie działało. Moim zdaniem lepsze kilka-kilkanaście minut z tabletem niż uduszenie się dziecka, czy spowodowanie wypadku przez kierowcę.

  • jestem przeciwniczką tabletów dla tak małych dzieci, w trakcie jazdy też, ale sam pomysł gadżetu wydaje mi się interesujący. Szukam właśnie czegoś podobnego dla nas.

    • Jesteś przeciwniczką tabletu jako tabletu, czy w ogóle puszczania bajek i piosenek z obrazem przedszkolakom? Pytam, bo moim zdaniem włączenie 10-min. bajki znudzonemu dziecku po 2-godz. podróży autem nie wydaje się niczym złym. Choć też nie jestem zwolenniczką tabletów i przeraża mnie uzależnienie dzieci od nich.

      • to sprecyzuję – jestem przeciwniczką jechania kilku godzin autem przy włączonym nonstop tablecie dla dziecka. mam 1,5 roczne dziecko i na razie udaje się jeździć przy pomocy zabawiania (a dłuższa podróż przed nami). Natomiast docelowo chcę iść w kierunku audiobooków (gdy będzie nieco starszy).

        Wykorzystanie tabletów w celach edukacyjnych na kilka minut tak, ale rzeczywiście przedszkolakom. Przy młodszych dzieciach – jest tyle różnych pomocy nietabletowych, że wg mnie nie ma takiej potrzeby i wręcz jest niewskazane.

        Też mnie przeraża uzależnienie dzieci i rosnące pokolenie „zombie” czyli ludzi którzy robią wszystko z nosem w telefonie. (dzieci w wieku podstawówkowym huśtające się albo jeżdzące!! na hulajnogach to w naszej okolicy częsty widok) 🙁 🙁 🙁 stąd może moje nieco skrajne nastawienie do tych sprzętów. mam poczucie, że im więcej jest atrakcji analogowych, które pokazują co ciekawego można robić, tym później przyjdzie fascynacja elektroniką. i może nie w takim silnym natęzeniu (taką mam koncepcję).

        Za kilka lat możemy wrócić do rozmowy, to dam znać jak mi poszło 😉

        • No to się zgadzamy w tej sprawie 😉 Nonstop włączony tablet, czy to w samochodzie, czy gdziekolwiek indziej to dla mnie abstrakcja. Tak jak napisałam w artykule – tablet zabieramy do samochodu wyłącznie na długie wyjazdy, np. na wakacje i traktujemy jako przerywnik kilkunastominutowy.

          Natomiast gdy Tosia była mała tak się darła w samochodzie, że aż baliśmy się o to, żeby się nie udusiła (nie mówiąc już o stanie psychicznym kierowcy). Potrafiło to trwać 1,5 godziny, nawet z wielokrotnymi postojami… Nie życzę nikomu takich przeżyć. Tablet z piosenkami był wtedy zbawieniem, absolutnie nic innego nie działało, próbowałam wszystkiego. Oczywiście również piosenki nie leciały na okrągło.

  • Mama Tosiaczka

    Tabletu nie uzywamy. Mamy organizer taki zwykly w który ładujemy auta książeczki jakieś przekąski. Synek również marudzi podczas jazdy dlatego trzeba go czymś zająć. 🙂

    • U nas tablet tylko na długie podróże, w takich max. 2-godz. radzimy sobie innymi sposobami 🙂

  • Katarzyna Mirek

    Muszę wreszcie sprawić sobie taki organizer na podróże dłuższe z dzieckiem 🙂 Ten Twój wygląda całkiem fajnie

    • Jest piękny i funkcjonalny. Polecam 🙂

  • Bardzo fajny pomysł, ale też trzeba uważać co w takim organizerze umieścić na czas podróży.
    Jedzenie i picie? Raczej nie bo dziecko nie powinno jeść ani pić podczas jazdy. Zwłaszcza, gdy siedzi samo z tyłu.
    Pluszaki, miękkie książeczki – super! Ale już na przykład małe zabawki typu metalowe autka czy coś co dziecko może łatwo włożyć do buzi – stanowczo nie.

    • Małe dziecko faktycznie nie powinno, ale przedszkolak? Może się mylę, ale wydaje mi się, że to już jest „ten wiek”. Oczywiście nie mówię o cukierkach, lizakach, czy winogronach, tylko raczej o owockach w tubce itp. Pewnie też wiele zależy od dziecka – czy ma skłonności do zakrztuszania, wkładania zabawek do buzi itp., w takim wypadku nawet 3-4-latka bym mocno kontrolowała. Co do autek to nie mam doświadczenia, ale np. jakichś ciężkich zabawek bym na pewno nie pakowała ani od organizera, ani w ogóle do samochodu – w razie kolizji mogłyby zadziałać jak pocisk.

  • Monika Skrzypek

    Hmm, jeśli dziecko tak swobodnie manewruje przy organizerze, to raczej nie jest przewożone bezpiecznie 🙁 Ma zbyt luźno zapięte pasy i być może fotel pasażera jest za blisko. Jest spore ryzyko, że w trakcie ewentualnej kolizji mała po prostu wysunie się spod luźnych pasów :-/
    Co do jedzenia i picia w trakcie jazdy, to nawet dorośli powinni tego unikać.

    • Na niektórych zdjęciach nie jest przypięta. Podczas jazdy pasy zawsze mamy na maxa przypięte dzięki czujnikowi w foteliku.

  • Oj podoba mi się!!!! A nam się zepsuł akurat uchwyt na tablet 🙂

  • Mama

    Przede wszystkim jeśli mówimy o bezpieczeństwie to 3 latka nie powinna jeździć w foteliku przodem do kierunku jazdy tylko tyłem. I absotutnie nie powinna w czasie jazdy jeść ani pić. A tablet mimo że jest za folia podczas wypadku może zabić dziecko 🙁

    • Pewnie niedługo podejmę temat fotelików, bo to zbyt obszerny temat, żeby się wypowiadać w komentarzu. Nie zaprzeczam oczywistym faktom, że RWFy są bezpieczniejsze, ale nie zawsze się da tak wozić dziecko. Myślę, że tak przymocowany tablet nie jest zagrożeniem w razie wypadku.

  • Mama

    Jak na moje oko ten fotelik jest ciut przy mały (albo zagłówek za nisko) co widac na ostatnim zdjeciu. A to też się sprzyja bezpieczeństwu…

    • Fotelik jest ok, na ostatnim zdjęciu dziecko nie jest przypięte i tak się wychyliło. Zagłówek jest przed regulacją.