MOIM ZDANIEM POLECANE

5 sposobów jak zyskać tytuł najgorszej matki

Kiedy zostajesz matką, stajesz się w jakimś sensie osobą publiczną – mnóstwo ludzi czuje się uprawnionych, żeby Cię pouczać, komentować zachowanie Twoje lub Twojego dziecka, udzielać nieproszonych rad i szufladkować.

Karmisz piersią w plenerze? Fuj, to obrzydliwe! Karmisz butelką? Boże, co z Ciebie za matka?! Dziecko płacze? Pewnie zapomniałaś go nakarmić! Karmisz i płacze? Rety, co Ty mu dajesz! Kotlecika i ziemniaczka chce, a nie tylko mleko i mleko…

Ja sama nie jestem święta, przez jakiś czas wzdrygałam się na widok karmionych piersią starszaków, albo ubolewałam w myślach nad losem niemowlaków przy butelce. Nic nie jest jednak czarno-białe, przecież widząc jakąś sytuację nie znam jej kontekstu. Łatwo nam oceniać, ale ten miecz ma dwa końce – łatwo też stajemy się obiektem oceny.

No dobrze, to lecimy. Chcesz zdobyć tytuł najgorszej matki na dzielni? Śmiało podążaj za poniższymi wskazówkami, a osąd „życzliwych” Cię nie ominie.

1. Pozwól dziecku na okazywanie emocji

O Boziu, to Pani synek tak krzyczy w sklepie?! Niech Pani coś zrobi, da mu klapa w tyłek, przemówi do rozumu, albo przynajmniej wyprowadzi ze sklepu! Za moich czasów to było niedopuszczalne! Dzieci się tak nie zachowywały. Rozpieściła go Pani i teraz maże się jak dziewczynka! Beksa! Jak Pani taka nowoczesna, to niech Pani mu przynajmniej kupi tę zabawkę i ma święty spokój.

2.Łagodnie odpieluchowywuj

No nie, taka duża dziewczynka i nadal w pampersie?! Fuj! To Twoja wina, leniwa jesteś i Ci się nie chce jej porządnie odpieluchować. Niech chodzi w mokrych majtkach, powiedz jej, że to wstyd tak sikać po kątach i obciach do kwadratu. A jak popuści w nocy to i klaps nie zaszkodzi, szybko się nauczy do czego służy nocnik!

3. Włącz bajkę*

Nie wiesz, że bajki źle wpływają na mózg dziecka? Nie chce Ci się pobawić z dzieckiem, to tablet odpalasz? Leniwa jesteś. Potrzebujesz 15 minut, żeby ugotować obiad? A to co, maluch nie będzie grzecznie się sam bawił? Rozpuściłaś go to cierp. Zjedz suchą bułę, lepsze to niż ten kwadrans Peppy, który na pewno wyżre mózg dziecka.

4. Pozwól dziecku na odrobinę samodzielności

Matko, nie widzisz, że Twoje dziecko wchodzi po schodach? Na pewno zaraz spadnie i sobie połamie nogi. Niemowlak na dywanie? To przecież niebezpieczne, jeszcze się o niego potkniesz. Do kojca go i po problemie. Nieodpowiedzialna jesteś, aż brak mi słów.

5. Wyjdź sama z domu

Ale że jak to wychodzisz wieczorem? Jak Ty sobie to wyobrażasz? Twój biedny mąż będzie ciężko harował zabawiając dziecko, żebyś Ty mogła sobie wyjść do kosmetyczki? No tego jeszcze nie było! Zwariowałaś!

*Oczywiście, puszczanie kreskówek niemowlakowi, czy sadzanie kilkulatka na kilka godzin przed tv jest przegięciem, ale pół godziny spokojnych, edukacyjnych bajek raczej już 2-latkowi nie zaszkodzi…

To jak, dołączasz do klubu najgorszych matek?

IMG_1210


Podobał Ci się tekst? Daj mi o tym znać – zostaw komentarz albo udostępnij post. Polub nas na Facebooku – KLIK 🙂

You Might Also Like

  • Joanna Witkowska

    Szczerze, nie wyobrażam sobie by moje dziecko darło się w sklepie bo np. mama nie chce czegoś kupić. Nie ma takiej opcji. Od początku córkę uczyłam, że jak idziemy na zakupy to nie zawsze będzie kupiona jakaś zabawka czy coś słodkiego. A jeśli chodzi o korzystanie z nocnika to uważam, że dziecko, które ma 3 lata ba nawet 2 i dalej robi w pampersa to wina rodziców bo nie chce im się dziecka sadzać na nocnik. I co do tego zdania nie zmienię. Moja córka miała 1,5 roku jak już skończyliśmy przygodę z pieluchami

    • Moim zdaniem każde dziecko w innym momencie jest gotowe na odpieluchowanie, ale ważne też jest, żeby nie przegapić tego momentu. Co do supermarketu – dziecko może marudzić z wielu powodów, może być zmęczone, głodne albo po prostu w złym humorze, a że jest małe i niedojrzałe to nie potrafi tak kontrolować swoich emocji jak dorosły.

      • Aga Ta

        Mnie nie przekonały te argumenty. Nie zabiera się głodnego ani śpiącego dziecka do supermarketu. Nikomu to nie służy: ani dziecku, ani rodzicom, ani pozostałym kupującym. Jeżeli ma wyjątkowo zły dzień, to tez wypadałoby zrezygnować z zakupów. Jak jest jakaś super pilna potrzeba, to zawsze do sklepu może podskoczyć jeden z rodziców, a drugi zostać z dzieckiem. Tez mam w domu Malucha, i to zdecydowanie z tej grupy bardziej wymagających. I niestety musiałam dosyć mocno zmienić styl swojego życia i właściwie każdy dzień dostosowany jest do malucha. Wbrew pozorom tak jest lepiej nawet dla mnie – jeżeli słucham Malca i na pierwszym miejscu stawiam jego potrzeby (z tego powodu o którym napisałaś – dzieciaki nie potrafią jeszcze w pełni kontrolować swoich emocji) to on odwdzięcza mi się tym, ze naprawdę rzadko miewa złe dni 🙂
        Poza tym, nie zgadzam się z postawą – „moje dziecko jest małe, a małe dzieci krzyczą, wiec cały świat musi się dostosować”. Pomiędzy klapsem a brakiem reakcji jest cały wachlarz możliwości. Ja w takiej sytuacji po prostu wychodzę ze sklepu. Trudno 🙂
        Pozdrawiam!

        • Zgadzam się z tym, że dostosowanie swoich zwyczajów i codzienności do potrzeb dziecka jest kluczowa, jednak czasem są takie sytuacje (przynajmniej ja je miewam 😉 ), że się nie da. Ja dziecka nie zabieram do supermarketu, ale czasem widzę takie dzieci i takie starsze panie ze swoimi złotymi radami… A z mojego życia: Moje dziecko np bardzo często marudzi w drodze powrotnej ze żłobka w autobusie. Uruchamiam całe swoje pokłady kreatywności, ale często nic nie pomaga. W idealnym świecie jeździłabym samochodem albo miała żłobek blisko domu, ale… no cóż 😉

    • Z pieluchami – pełna zgoda! Bardzo dużo zależy tu od rodzica, dziecko nie będzie na nic gotowe, jeśli nie zostanie pewnych rzeczy nauczone, no bo jak? I prawda jest taka, że mokre majtki to jedyny sposób, żeby w miarę szybko zrozumiało na czym polega siusianie. Dwa dni z mokrymi majtkami i pieluchy odchodzą w zapomnienie. Chociaż bardzo próbuję, nie potrafię się tu doszukać niczego krzywdzącego dla malucha ani uwłaczającego jego godności, zwyczajne doświadczenie natury dla kogoś, kto całe życie spędził w super chłonnym pampersie. 🙂

      • Też nie uważam, żeby bieganie w mokrych majtach krzywdziło dziecko, ale już presja ze strony rodziców, krzyki, groźby, klapsy (sic!) jak najbardziej. Myślę, że gdy dziecko wpada w histerię na sam widok nocnika to sygnał, że należy go na jakiś czas schować, a nie dalej brnąć w to na siłę.