HIGH-NEED BABY POLECANE RODZINA

5 rzeczy, których nie nauczyło mnie macierzyństwo. A powinno!

Macierzyństwo powinno było mnie nauczyć wielu przydatnych, ważnych umiejętności. Tak się z nim umówiłam i tego oczekiwałam. Na próżno, jak się okazało! Rodzicielstwo to jednak bardzo kapryśny stan, który uczy Cię głównie tego, czego nie chcesz,  a w głębokim poważaniu ma Twoje plany, zamierzenia i cele.

Będąc w ciąży, miałam bardzo optymistyczną wizję mojego macierzyństwa. Wyobrażałam sobie dziecko słodko śpiące w swoim łóżeczku, uroczo gaworzące, beztrosko obdarzające wszystkich dookoła bezzębnym uśmiechem. W pierwszych miesiącach miałam mieć dużo czasu dla siebie (noworodek wszak tylko je i śpi, prawda?), potem miałam potrafić zawsze wygospodarować dla siebie kilka godzinek w ciągu dnia i co najmniej jedno wolne popołudnie. O radosnych planach uczęszczania w bobasem na rodzinne poranki w kinie i jogę dla mam z dziećmi nie wspomnę, bo aż wstyd mi własnej naiwności.

Pierwsze miesiące życia Tosi to był jeden wielki, nieustający płacz i zgrzytanie zębów. Nigdy mi przez myśl nie przeszło, że macierzyństwo może być taką harówką! Codziennie marzyłam o powrocie do pracy i z westchnieniem skreślałam kolejne dni w kalendarzu. Cóż, trafił mi się naprawdę wymagający egzemplarz.

Z miesiąca na miesiąc było łatwiej, jednak życie pędziło (i pędzi!) w takim tempie, że po prostu nie wyrabiam, a moje cele do zrealizowania w czasie urlopu macierzyńskiego wciąż przekładam na kolejny miesiąc, mimo że Tosia dawno skończyła już 2 lata, a ja dokładnie rok temu wróciłam do pracy.

Chcecie się pośmiać? Poczytajcie o tym, co miało nauczyć mnie macierzyństwo! I skończyło się totalną klapą, oczywiście.

GOTOWANIE

Chciałam być przykładną Matką Polką, codziennie podającą na stół obiad z dwóch dań, a w weekendy dodatkowo fajne ciasto. Posiłki miały byś oczywiście zdrowe, urozmaicone i pyszne. Chciałam nauczyć się kilku popisowych dań, które przygotowywałabym z zamkniętymi oczami w nocy o północy, a efekt tego taki, że nawet rosołu nie jestem w stanie ugotować bez kartki z przepisem od mamy. Tak, wiem, żenada.

PLANOWANIE POSIŁKÓW

Dodatkowo chciałam zostać mistrzynią w planowaniu posiłków. Zamierzałam raz w tygodniu wysyłać męża na przemyślane zakupy z listą w dłoni i nie martwić się, że czegoś mi brakuje do przygotowania obiadu. Nawet nie wiem jak to skomentować – Tosia 3/4 posiłków je w żłobku, mąż w pracy, a ja najczęściej zadowalam się suchą bułą i budyniem na kolację. Nasze kulinarne zrywy możecie obserwować w zakładce KUCHNIA. Dział wyłącznie dla kulinarnych leniwców!

PROWADZENIE SAMOCHODU

Rety, jak ja żałowałam w ciąży, że nie potrafię kierować autem, mimo że prawo jazdy mam od 10 lat! Nie musiałabym moknąć, czekając na autobus i truchtać do tramwaju, podtrzymując brzuchol. Mówiłam sobie jednak, że w ciąży stresy  są niewskazane, więc poczekam z jazdami do urlopu macierzyńskiego. Wszak kiedy będzie lepsza ku temu sposobność? Tiaaaa…. Moim największym samochodowym sukcesem od wielu lat pozostaje dwukilometrowa jazda po chleb na grilla z małżonkiem, który zmieniał mi biegi.

NIETRACENIE CZASU NA GŁUPOTY

Nowoczesna mama ma mało czasu, więc organizuje go efektywnie, prawda? Nie traci bezsensownie czasu na scrollowanie Facebooka, czytanie Pudelka, babskich czytadeł i oglądanie seriali. Ma swój czas wolny zaplanowany co do minuty i efektywnie nim rozporządza. Znajduje czas na relaks, interesującą lekturę, malowanie paznokci i spotkania na mieście z przyjaciółkami. Nooo, w takim razie mi chyba bliżej do dinozaurów. Zwykle 3/4 czasu drzemki mojej córki spędzałam na głupotach, a potem w 1/4 starałam się zmieścić gotowanie zupy, picie kawy, robienie zdjęć do wpisu, pisanie i „rozkoszowanie się” ciepłą kawą. Jaaasne!

PS. Wspominałam już, że ostatnio wkręciłam się w łapanie Pokemonów?

ROZWÓJ OSOBISTY

Moja lista książek do przeczytania w czasie urlopu macierzyńskiego co jakiś czas wywołuje u mnie głupawkę. Chciałam przeczytać m.in. 10 książek branżowych (w tym kilka po angielsku), przerobić 2 podręczniki Business English, 3 książki o projektowaniu wnętrz i kilkanaście powieści noblistów. Nie powiem, że nie miałam czasu na czytanie książek, wręcz przeciwnie – codzienne maratony karmienia piersią sprawiały, że z czytnikiem nie rozstawałam się ani na moment. Jednak przez huśtawkę hormonalną i ciągły krzyk dziecka byłam tak oszołomiona, że szczytem moich literackich ambicji były sentymentalne powieści Nicholasa Sparksa (które de facto do tej pory lubię i polecam – wszystko ma swój czas i miejsce).

Teraz kolej na Was! Miałyście podobne, ambitne, a raczej O-WIELE-ZBYT-AMBITNE macierzyńskie plany?

IMG_8864


Zajrzałaś pierwszy raz? Polub nas na Facebooku! 🙂

You Might Also Like

  • Jednym słowem – odkryłaś nam tutaj całą prawdę o sobie 😉 LUBIĘ CIĘ!

  • Annia

    Polecam zakup auta z automatyczną skrzynią biegów. Ja byłam takim samym kierowcą jak Ty! Bez praktyki od 10 lat. A dziś codziennie odwożędziecko do żłobka i pomykam do pracy. Juz za ponad 20 tys zł można coś znaleźć.

    • Ha, niezły pomysł! Tylko jak męża przekonać? 🙂

  • Jakbym siebie widziała 😀

  • Agnieszka Smołkowicz

    uff. aż miło poczytać że jest więcej tych mniej idealnych mam. Jak maleństwo jest całym światem to ciężko ogarnąć resztę. Mi jednak coś się udało za miesiąc mam wracać do pracy a nie za bardzo mi się chce więc szukałam pracy online żeby zarobić w domu i udalo się. Jak któraś mama jest zainteresowana to proszę pisać.

    • Ja już od roku pracuję i nadal nie ogarniam! 😀