GADŻETY

3 sposoby na udokumentowanie dzieciństwa moich dzieci

Pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwsze słowo. Ten dzień, w którym moja córka usiadła, zrobiła pierwszy niezdarny kroczek, policzyła do 10. Dałabym sobie głowę uciąć, że nigdy nie zapomnę kiedy to się stało, przecież to były tak cudowne chwile! A jednak zapominam.

W pamięci zostaje przede wszystkim ta duma z osiągnięć malucha, poczucie szczęścia i radość. Gdy chcę sobie przypomnieć szczegóły, sięgam po moje notatki i już wiem wszystko 🙂 Mam kilka sposobów na udokumentowanie dzieciństwa moich dzieci.

Książka malucha – w poszukiwaniu ideału

Gdy urodziła się Tosia długo szukałam odpowiedniej książki do wypełniania, którą mogłabym zapełnić notatkami o jej postępach. Długo nie mogłam znaleźć niczego, co by mi odpowiadało w 100%, więc wzięłam po prostu największą, najgrubszą książkę-segregator z nadzieją, że znajdzie się tu miejsce na wszystko. Wypełniałam ją bardzo skrupulatnie, choć i tak musiałam dorobić sporo nowych „sekcji”, żeby wszystko było tak jak to sobie wymyśliłam. Nie jestem całkowicie zadowolona z tego rozwiązania, ponieważ segregator jest ciężki, nieporęczny i znajduje się w nim kilka niepotrzebnych rubryk. Myślę jednak, że wycisnęłam z niego wszystko co się dało i Tosia będzie zadowolona, oglądając go po latach.

Dla Helenki jednak chciałam znaleźć coś innego. I udało mi się – zupełnym przypadkiem, przeglądając ofertę wydawnictwa Zakamarki trafiłam na książkę – cudo. Perełkę. „Pierwsza książka o mnie. Dziewczynka” (dostępna jest oczywiście również wersja dla chłopca) jest po prostu idealna. Przepięknie wydana, nieduża, zawierająca świetnie dobrane zdania i rubryki do uzupełnienia, miejsca do wklejenia zdjęć.

Książka zachęca do upamiętnienia postępów dziecka, pierwszych słów, odciśnięcia malutkich rączek. Jesteśmy pytani o pierwsze dni w domu, ulubione i mniej lubiane zabawki dziecka, potrawy, przyzwyczajenia. Mamy za zadanie uzupełnić kilka informacji o świecie w momencie narodzin malucha, drzewa genealogicznego, własnych emocji i uczuć. Te wszystkie notatki z pierwszych dwóch lat będą cudowną pamiątką dla naszego dziecka, gdy już dorośnie.

Powtórzę się, ale muszę to podkreślić – książka jest wspaniale wydana, ilustracje Catariny Kruusval są wyjątkowe – wyraziste, a zarazem delikatne, mają w sobie jakąś magię, co w połączeniu ze świetnie dobranymi tekstami i zadaniami do uzupełnienia sprawia, że książkę wypełnia się z wielką przyjemnością. Serio, jeśli szukacie książki malucha do uzupełniania, to już możecie przestać – nie znajdziecie niczego lepszego od tej propozycji wydawnictwa Zakamarki, a i cena jest super:

Pierwsza książka o mnie. Dziewczynka –> KLIK

Pierwsza książka o mnie. Chłopiec –> KLIK

Karty malucha zawsze pod ręką

Drugim sposobem na udokumentowanie dzieciństwa mojego dziecka są karty malucha, o których pisałam w wyprawkowych hitach Helenki. Karty wykorzystuję na dwa sposoby. Do zdjęć, aby upamiętnić ważną chwilę i kamień milowy w rozwoju dziecka, taki jak pierwszy spacer, pierwsza kąpiel, czy pierwsze słowo (to akurat jeszcze przed nami 🙂 ). Zawsze też mam pod ręką kartę z aktualnym miesiącem i na jej odwrocie zapisuję najważniejsze wydarzenia z życia Helenki i całej naszej rodziny. To będzie wspaniała pamiątka. Żałuję, że nie miałam takich kart, gdy Tosia była malutka.

Karty Snap The Moment

Zdjęcia – fotokocyk i fotoksiążki

Robię też mnóstwo zdjęć. Wspomniałam już, że wykorzystuję foto-karty Snap The Moment, a jeśli śledzicie mnie na Instagramie (Carla na IG), to wiecie, że cyklicznie wykonuję Helence zdjęcia na foto-kocyku z zaznaczonym wiekiem w tygodniach i miesiącach.

Nie lubię przechowywać zdjęć w klasycznych albumach, ale regularnie zamawiam fotoksiążki Printu ze zdjęciami z minionego roku, wakacji i ważnych dla nas wydarzeń. Planuję stworzyć wyjątkową fotoksiążkę z pierwszych 6 miesięcy życia Helenki, na pewno Wam ją pokażę, gdy będzie gotowa.

Foto-kocyk Snap The Moment

You Might Also Like